Pani Doktor, wykłady organizowane wspólnie z Miejsko-Powiatową Biblioteką Publiczną w Garwolinie przyciągnęły odbiorców w różnym wieku. Spodziewała się Pani takiego sukcesu?
Szczerze mówiąc, przerosło to moje najśmielsze oczekiwania. Kiedy planowałyśmy te wydarzenia wspólnie z MPBP w Garwolinie, zależało nam, aby miały one charakter w pełni otwarty. Chcieliśmy wyjść z edukacją filmową poza mury szkolne. Okazało się, że garwolińska społeczność ogromnie potrzebuje ambitnych spotkań z kulturą. Najbardziej ucieszył mnie widok młodzieży licealnej, która nie traktowała tego jak przykrego obowiązku. Oni autentycznie żyli tymi filmami!
Wydarzenia w Garwolinie nie były jednak odosobnioną akcją. Stały się częścią większej, ogólnopolskiej inicjatywy. Jak do tego doszło?
Pomysł na ogólnopolski projekt „Śladami Mistrza Andrzeja Wajdy” zrodził się w głowie pani Małgorzaty Czerczak z Wrocławia. To ona była iskrą zapalną i koordynatorką generalną tego przedsięwzięcia na poziomie kraju. Kiedy usłyszałam o tej inicjatywie, od razu pomyślałam, że musimy zakorzenić te działania w przestrzeni Garwolina.
Nie udałoby się to jednak bez ogromnej otwartości i wsparcia ze strony pani Iwony Poredy, dyrektor Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej w Garwolinie, która natychmiast uwierzyła w ten pomysł i dała zielone światło na jego realizację. Co niezwykle ważne, cały projekt jest efektem zespołowej pracy. Chcę z całego serca podziękować za zaangażowanie paniom z biblioteki – Iwonie Anisiewicz oraz Ewie Nowickiej. Bez ich logistycznego wsparcia, energii i codziennej pomocy przy organizacji spotkań, ten projekt nie miałby tak wspaniałego rozmachu. To dzięki nim oraz zaangażowaniu p. Wioletty Włodarczyk oraz uczniów, m.in. z Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego, stworzyliśmy lokalny mikrokosmos, który idealnie uzupełnił ogólnopolską mapę projektu.
Wykłady nie były nudną biografią reżysera. Postawiła Pani na analizę jego najważniejszych dzieł, co – jak wiemy – przyniosło niesamowite i bardzo namacalne efekty wśród młodych ludzi.
Wajdy nie da się streścić datami. Trzeba go oglądać i rozumieć. Młodzież uczy się dziś przede wszystkim poprzez obrazy, dlatego rozmawialiśmy o jego unikalnym języku wizualnym. Analizowaliśmy montaż „Ziemi obiecanej”, który wyprzedzał swoje czasy, a także rozliczanie z narodową historią np. w „Popiele i diamencie” oraz „Katyniu”. Prześwietliliśmy też artystyczną bezkompromisowość Mistrza w jego ostatnim dziele - „Powidoki”. Mówiliśmy także o innych ekranizacjach, między innymi o ,,Panu Tadeuszu" czy ,,Zemście".
Co najpiękniejsze, te zajęcia stały się dla młodych potężną, artystyczną inspiracją. W efekcie to oni zaczęli tworzyć własne, krótkie animacje! Przekuli zdobytą wiedzę teoretyczną w nowoczesną formę wizualną, udowadniając, że klasyka kina może rodzić zupełnie nową, współczesną sztukę.
Z tego co wiem, ta wspólna fascynacja kinem i sztuką nie skończyła się jedynie w salach wykładowych. Projekt miał też swój niezwykły punkt kulminacyjny w terenie.
Tak, poszliśmy za ciosem! Zainspirowani opowiadaną historią i niezwykłą estetyką reżysera, ruszyliśmy w podróż. Trafiliśmy prosto do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie. To wyjątkowe miejsce na kulturalnej mapie Polski, którego powstanie zawdzięczamy właśnie Andrzejowi Wajdzie i jego żonie, Krystynie Zachwatowicz.
Dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla młodzieży, była to niesamowita okazja, aby na żywo oglądać i dosłownie chłonąć to, co zostało stworzone przez to wybitne małżeństwo artystów. Zobaczenie ich wspólnego dziedzictwa w tak unikalnym otoczeniu uświadomiło nam, jak szerokie horyzonty miał Wajda i jak wielki wpływ na jego twórczość miała Krystyna Zachwatowicz – wybitna scenografka i kostiumografka. Ta krakowska podróż idealnie spięła klamrą teoretyczną wiedzę z wykładów z bezpośrednim doświadczeniem sztuki.
Jakie są dalsze plany? Projekt w Roku Andrzeja Wajdy oficjalnie się kończy, ale czy to koniec filmowych spotkań w Garwolinie?
Projekt pokazał, że przestrzeń Garwolina ma ogromny potencjał kulturotwórczy, a współpraca z zespołem MPBP układa się znakomicie. Ziarno zostało ze świetnym skutkiem zasiane – młodzież zyskała cenne narzędzia do analizy obrazu, odwagę do realizowania własnych projektów i piękne wspomnienia z Krakowa, a starsi mieszkańcy przestrzeń do międzypokoleniowego dialogu. Nie zamierzamy zwalniać tempa. Chcemy dalej odczarowywać klasykę i udowadniać, że wielka sztuka ma w sobie mnóstwo współczesnego ducha.
red.



Napisz komentarz
Komentarze