Jeśli podczas letniego wypoczynku natkniesz się na tablicę z napisem „Czarny punkt wodny”, nie ignoruj jej. To oznaczenie miejsc, w których w przeszłości dochodziło do utonięć lub innych tragicznych zdarzeń. Najczęściej są to dzikie kąpieliska, żwirownie, rzeki o silnym nurcie czy starorzecza.
W regionie siedleckim wyznaczono obecnie 11 takich miejsc. Co szczególnie istotne dla mieszkańców naszego powiatu – aż cztery znajdują się w powiecie garwolińskim:
Sławiny (gmina Garwolin) – żwirownia,
Ostrów (gmina Maciejowice) – rzeka Wisła,
Holendry (gmina Wilga) – tzw. Morskie Oko, zalew (starorzecze Wisły),
Godzisz (gmina Sobolew) – rzeka Okrzejka oraz stawy.
Jak podkreślają służby, znak czarnego punktu wodnego jest wyraźnym ostrzeżeniem przed wchodzeniem do wody. Miejsca te nie są przypadkowe – właśnie tam dochodziło wcześniej do śmiertelnych wypadków.
Statystyki pokazują jednak, że działania profilaktyczne przynoszą efekty. Według danych policji w ubiegłym roku na terenie garnizonu mazowieckiego utonęło 19 osób, podczas gdy w 2022 roku było ich 46. W samym regionie siedleckim w ubiegłym roku odnotowano trzy utonięcia.
– W regionie siedleckim zmniejsza się liczba czarnych punktów wodnych. Jeszcze w 2023 roku takich miejsc było 15, a w tym roku już tylko 11. Nie oznacza to jednak, że każdy akwen jest bezpieczny, dlatego co roku przypominamy o zachowaniu ostrożności nad wodą – mówi Janina Ewa Orzełowska, członkini zarządu województwa mazowieckiego.
W całym województwie mazowieckim znajduje się obecnie 114 czarnych punktów wodnych. W ubiegłym roku w akwenach na Mazowszu utonęło 30 osób, a ponad jedna trzecia tych tragedii wydarzyła się podczas wakacji. Policja podkreśla, że najczęstszymi przyczynami są brawura, przecenianie własnych umiejętności, kąpiel w miejscach niestrzeżonych oraz spożywanie alkoholu przed wejściem do wody.
red. za mat. pras.



Napisz komentarz
Komentarze