Głównym punktem obrad wtorkowych obrad były zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej oraz budżecie. Jak wyjaśniła Skarbnik Gminy, Katarzyna Grzeszczak, gmina została zmuszona do „wyczyszczenia” finansów z wirtualnych już środków. - Mamy już porozumienie rozwiązujące umowę na dofinansowanie budowy żłobka i przedszkola, te środki, które mieliśmy pozyskać z KPO (Krajowego Planu Odbudowy) - wyjaśniała.
Konsekwencje finansowe są ogromne. Skarbnik wyliczała: „zmniejszamy dochody ogółem o kwotę 3 640 711 zł [...] są to wyłącznie dochody majątkowe z tytułu właśnie dotacji środków przeznaczonych na inwestycje”. Po stronie wydatków cięcia są jeszcze większe i opiewają na ponad 4,2 mln zł. Gmina wycofała się również z części planowanych pożyczek, które miały finansować ten wkład, uznając, że „z uwagi na to, że na razie nie będzie realizowane to zadanie, możemy zmniejszyć również o tę kwotę”.
Wykonawca schodzi z placu boju w atmosferze konfliktu
Sytuacja na samym placu budowy jest napięta. Wójt Marcin Kołodziejczyk nie krył rozczarowania postawą dotychczasowego wykonawcy, który obecnie zajmuje się głównie demontażem swojego zaplecza.
- Wykonawca zabiera swój majątek z terenu naszej budowy. Niestety nie ułatwia nam pracy, bo nie jesteśmy w stanie się z nim konkretnie umawiać na zabranie tych majątków – mówił. Włodarz gminy opisał logistyczny chaos – pracownicy urzędu muszą być w ciągłej gotowości, by nadzorować wywózkę sprzętu, co często kończy się marnowaniem czasu, bo transporty nie docierają na miejsce.
Biegły sądowy oceni jakość prac
Najbardziej niepokojącą informacją dla mieszkańców jest fakt, że sprawa trafiła do wymiaru sprawiedliwości. Gmina zdecydowała się na krok wyprzedzający, by zabezpieczyć swoje interesy przed ewentualnymi roszczeniami.
- Wystąpiliśmy do sądu o zabezpieczenie dowodów, czyli to jest biegły z sądu, będzie przyjechał i będzie analizował, co zostało wykonane, w jakim stopniu, w jakiej jakości, tak żeby nie było nic do zakwestionowania przez wykonawcę – podkreślał wójt.
Co dalej z budynkiem?
Mimo zerwania umowy i problemów z dofinansowaniem, gmina nie zamierza porzucać inwestycji całkowicie, choć jej zakres musi zostać zweryfikowany. Obecnie priorytetem jest ochrona tego, co już udało się wybudować, przed nadchodzącą zimą.
- Będziemy starali się w tym roku, żeby ten budynek został zamknięty, czyli wykonany dach, jak również okna, tak żeby budowa była zabezpieczona na warunki atmosferyczne - zadeklarował wójt Kołodziejczyk.
Kontrastem dla problemów w Sulbinach jest sytuacja w innej części gminy - we Władysławowie, gdzie budowa szkoły przebiega wzorowo i ma zostać oddana przed terminem.
- Szkoda tutaj jest, że wykonawca z Władysławowa nie podjął się też drugiej inwestycji, jaką jest przedszkole i żłobek - skomentował wójt z nutą goryczy.
red.



Napisz komentarz
Komentarze