Historia Leszego sięga wydarzeń związanych z przejęciem gniazda sokołów wędrownych w Kawęczynie przez sokolicę Falkę. Wówczas jaja należące do Czarnookiej trafiły pod opiekę leśniczego Nadleśnictwa Garwolin, który umieścił je w inkubatorze.
Z dwóch jaj wykluły się zdrowe pisklęta. Ponieważ nie było możliwości powrotu do rodzinnego gniazda, młode sokoły w ramach tzw. adopcji własnej trafiły do gniazda na wieży Orange w Konstancinie.
Oba ptaki okazały się samcami. Otrzymały imiona Żar oraz Leszy. To drugie imię nadał młodemu sokołowi leśniczy Jarek.
Teraz okazało się, że Leszy wrócił w okolice Garwolina.
Jak poinformowało Nadleśnictwo Garwolin, w poniedziałek Stowarzyszenie na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół” przekazało leśniczemu informację o młodym sokole zabezpieczonym przez jednego z mieszkańców Reducina. „Po przybyciu na miejsce i odczytaniu obrączek okazało się, że to właśnie nasz Leszy (8MT!)” – przekazało Nadleśnictwo Garwolin.
Sokół nie miał widocznych obrażeń, jednak był wyraźnie osłabiony. Na miejsce ruszyła Straż Leśna, która bezpiecznie przetransportowała ptaka do Ptasiego Azylu przy Warszawskim ZOO.
Najnowsze informacje nie są jednak jeszcze optymistyczne. Leszy jest mocno wychudzony, osłabiony i zarobaczony. Na szczęście znajduje się już pod opieką lekarzy weterynarii.
Leśnicy liczą, że historia Leszego będzie początkiem kolejnych obserwacji tych niezwykłych ptaków w regionie. „Mamy nadzieję, że nasza współpraca ze Stowarzyszeniem „Sokół” pozwoli na regularne obserwacje sokołów w lasach garwolińskich, a może osiedlą się tu na stałe?” – czytamy w poście Nadleśnictwa Garwolin.
Leśnicy podziękowali również mieszkańcowi Reducina za reakcję i zabezpieczenie ptaka. „Dziękujemy Panu Emilowi za czujność i szybką reakcję – to dzięki Wam takie historie mają szansę na dobre zakończenie”.
Teraz pozostaje trzymać kciuki za powrót Leszego do zdrowia i pełnej sprawności.
red. za Nadleśnictwo Garwolin


Napisz komentarz
Komentarze