W punkcie dotyczącym oświadczeń i wolnych wniosków radny Marcin Kobus wyszedł na mównicę, by przedstawić swoje doświadczenia związane ze złożeniem wniosku o wsparcie finansowe na utworzenie miejsca pracy w powiecie garwolińskim. Jak zaznaczył, chciał sprawdzić, jak procedura oceny wygląda z perspektywy zwykłego wnioskodawcy.
- Złożyłem wniosek do Powiatowego Urzędu Pracy, tak jak dziesiątki innych przedsiębiorców. Chciałem stworzyć miejsce pracy tu w powiecie garwolińskim dla mieszkańca tego powiatu i dowiedziałem się jak wygląda ta procedura od środka – mówił radny Kobus. - Dowiedziałem się, że zasady można interpretować tak jak akurat jest wygodnie, że skala punktowa zapisana czarno na białym ma pozycję, których w niej nie ma. Że aby poznać wyniki naboru finansowego z publicznych pieniędzy, trzeba pisać, prosić, wzywać i czekać, że o tym kto dostanie wsparcie nie zawsze decyduje miejsce w rankingu – mówił.
Przedsiębiorca podał przykład oceny kryteriów formalnych, które w jego ocenie nie zostały naliczone zgodnie z regulaminem. - Są pewne kryteria zerojedynkowe i jeżeli jest takie kryterium czy jest z powiatu czy spoza powiatu i tam są można dostać pięć punktów albo zero punktów a ja dostaję trzy punkty to znaczy że ktoś nie zastosował czytelny zwykłych reguł – wyjaśniał.
Kobus zaapelował również do starosty garwolińskiej o przyjrzenie się działaniom podległej jednostki. - Urząd Pracy nie jest instytucją, która robi przedsiębiorcom łaskę. Jest po to, żeby służyć ludziom, którzy chcą dawać pracę innym. Pieniądze, którymi dysponuje, nie należą do dyrektora ani do zarządu powiatu. Należą do mieszkańców (...) Dlatego zwracam się do pani starosty, proszę przyjrzeć się temu, jak w powiatowym urzędzie pracy traktuje się ludzi, bo zaufanie do instytucji buduje się latami, a traci jednym pismem – apelował.
Zarzut o ewentualne uprzywilejowanie odparł słowami. - A może to dlatego nie zostałem, że jestem radnym powiatowym i może tu jest jakaś presja była wywoływana na urzędnikach. Ja nie mam nic do urzędników. Ja po prostu twierdzę, że ktoś popełnił błąd i oczekuję jasnych reguł dla wszystkich – twierdzi.
„To wykorzystywanie pozycji i próba wymuszenia”
Do zarzutów odniósł się wicestarosta Mirosław Walicki, odpierając twierdzenia o złamaniu zasad i zarzucając radnemu próbę wywarcia niedozwolonego nacisku na urzędników w mediach społecznościowych oraz na forum rady.
- Nie zarzucił pan żadnych uchybień, jeśli chodzi o procedurę. Pan zarzucił to, że nie otrzymał pan dofinansowania. I to co pan w tej chwili robi, robi pan na Facebooku, urzędnik samorządowy, który podejmował tą decyzję w imieniu starosty, może odczuwać jako presję – ripostował wicestarosta Walicki. - Pan jest radnym, pan może więcej. 90 parę procent przedsiębiorców otrzymuje dofinansowania. Część nie otrzymuje, bo nie spełnia kryteriów. Pan tych kryteriów nie spełnił i taką decyzję podjął w imieniu starosty urzędnik. A pan wykorzystuje swoją pozycję radnego do tego, żeby wymusić otrzymanie tego dofinansowania – kontynuował.
Pracownik PUP i radny Wilbik: „Oczernił pan całą instytucję”
W obronie urzędu stanął także radny Norbert Wilbik, będący jednocześnie pracownikiem Powiatowego Urzędu Pracy. Zarzucił on radnemu Kobusowi podważanie reputacji instytucji z powodu osobistego niezadowolenia.
- Niejako pracownik powiatowego urzędu pracy czuję się w tym momencie przez pana obrażony. Oczernił pan całą instytucję, cały urząd łącznie z dyrekcją – oświadczył radny Wilbik. - Widziałem pańskie żale, że nie otrzymał pan tych środków i tak szczerze to ja gdybym był przedsiębiorcą, to wstydziłbym się coś takiego wypisywać jako radny, bo w tym momencie ewidentnie pan się uskarża, że pan nie dostał tych środków - uważał.
Norbert Wilbik zwrócił również uwagę na powód odmów dla części wnioskodawców, jakim są ograniczenia budżetowe urzędu. - Urząd w tym roku ma bardzo ograniczone środki i my bardzo chcielibyśmy wszystkim pomóc, wszystkim przedsiębiorcom (...) Niestety tych środków nie mamy dla wszystkich i w tym momencie niech pan się uderzy w piersi i po prostu troszeczkę zejdzie z tonu z tego swojego oskarżania wszystkich, bo naprawdę to nie przystoi – dodał na zakończenie.
Łukasz Korycki



Napisz komentarz
Komentarze