Sprawę zagrożonego odcinka rzeki Wisły w sąsiedztwie parkingu w Tarnowie wywołała radna Karolina Jamnicka-Kondej. Przypomniała, że po zeszłorocznych wizjach w terenie planowano montaż opaski zabezpieczającej z płyt oporowych.
Jak poinformował Wojciech Szczegot, kierownik Nadzoru Wodnego w Garwolinie (PGW Wody Polskie), dokumentacja projektowa opiewa na 7,8 mln zł, jednak prace nie mogą ruszyć z powodu braku decyzji środowiskowej. RDOŚ przedłużył termin na jej wydanie do 30 października br., kwestionując celowość inwestycji.
Z powodu osuwającej się skarpy teren został zamknięty ze względów bezpieczeństwa przez Nadleśnictwo Garwolin, które jako zarządca sąsiedniej działki nie dysponuje środkami na tak kosztowną inwestycję.
W sprawozdaniu Wód Polskich znalazła się również informacja o wydatkowaniu 33,5 tys. zł na rozbiórkę tam bobrowych. Wywołało to dyskusję radnych o narastającym problemie podtopień i procedurach prawnych.
Radny Adam Zbojna pytał o możliwości samodzielnego usuwania tam przez rolników. Kierownik Nadzoru Wodnego wyjaśnił, że bobry są pod ścisłą ochroną gatunkową, a każda ingerencja w ich siedliska wymaga zgody RDOŚ. Z kolei radny Marcin Kobus dociekał, czy występować o zgodę na odstrzał gryzoni. Kierownik Szczegot odpowiedział, że pracownicy Wód Polskich nie są myśliwymi i nie ubiegają się o pozwolenia na odstrzał.
W obronie zwierząt niespodziewanie stanęła radna Karolina Jamnicka-Kondej, argumentując, że przyroda potrafi wyręczyć droga biurokrację. - W Parku Narodowym Yellowstone dzięki bobrom powrócił cały ekosystem. Z kolei w Czechach, w pasmie Brdy, bobry wyręczyły urzędników. Projekty i dokumentacja renaturalizacji terenu trwały długo, a bobry przyszły, w jeden dzień to zrobiły i zaoszczędziły dzięki temu około 5 milionów złotych w przeliczeniu na polskie. Także czasem się przydają – przekonywała radna.
łk



Napisz komentarz
Komentarze