Problemy z inwestycją w Sulbinach ujawniły się już latem. Podczas lipcowej sesji Rady Gminy Garwolin wójt Marcin Kołodziejczyk informował o rozwiązaniu umowy z dotychczasowym wykonawcą oraz o zabezpieczaniu interesów gminy na drodze sądowej. Samorząd wystąpił wówczas o zabezpieczenie dowodów, aby biegły sądowy mógł ocenić zakres i jakość wykonanych prac.
Jednocześnie gmina musiała wycofać z budżetu część środków związanych z dofinansowaniem inwestycji. Dochody majątkowe zmniejszono wówczas o 3,64 mln zł, a po stronie wydatków dokonano jeszcze większych korekt. Wstrzymanie inwestycji oznaczało również konieczność ponownego ułożenia finansowania zadania.
Dach, którego nie można zostawić
Podczas niedawnej sesji Rady Gminy Garwolin, która odbyła się 29 września, wójt przedstawił kolejne informacje dotyczące sytuacji na budowie. Okazało się, że jednym z najpoważniejszych problemów jest wykonana konstrukcja dachowa.
– Jednym z takich problemów, które teraz są, to jest ta konstrukcja dachowa, która została wybudowana, a nie nadaje się do funkcjonowania – do tego, żebyśmy to zaakceptowali. Ona musi zostać zdjęta – mówił Marcin Kołodziejczyk.
Oznacza to, że wykonany już element inwestycji będzie musiał zostać rozebrany. Gmina musi teraz ustalić, kto przeprowadzi te prace i w jaki sposób zostaną one rozliczone. Jednym z rozważanych scenariuszy jest wykonanie demontażu przez dotychczasowego wykonawcę lub jego podwykonawców. Jeżeli nie będzie to możliwe, gmina może zdecydować się na wykonanie prac zastępczych, a następnie dochodzić zwrotu poniesionych kosztów.
Problem jest szczególnie istotny ze względu na zbliżającą się zimę. Po usunięciu wadliwej konstrukcji budynek trzeba będzie odpowiednio zabezpieczyć, aby opady i niskie temperatury nie doprowadziły do dalszego pogorszenia jego stanu.
Podwykonawcy zgłaszają roszczenia
Kolejnym problemem, który pojawił się po przerwaniu inwestycji, są rozliczenia z firmami pracującymi na budowie.
Jak wynika z informacji przekazanych przez wójta, do Urzędu Gminy Garwolin zaczęły wpływać roszczenia od podwykonawców. Firmy, które wykonywały poszczególne prace, domagają się uregulowania należności związanych z realizacją inwestycji.
Sytuację komplikuje fakt, że główny wykonawca w dużej mierze opierał realizację zadania na podwykonawcach. Po rozwiązaniu umowy pojawił się więc problem nie tylko rozliczenia samego wykonawcy z gminą, ale również relacji pomiędzy wykonawcą a firmami, które faktycznie prowadziły część robót.
Dla samorządu oznacza to konieczność dokładnego przeanalizowania każdego zgłaszanego roszczenia i ustalenia, które należności mogą obciążać gminę, a które powinny zostać rozliczone pomiędzy wykonawcą i jego podwykonawcami.
Spór przenosi się na drogę prawną
Gmina od początku zapowiadała, że będzie dochodzić swoich praw w związku z niewłaściwą realizacją inwestycji. Zabezpieczenie dowodów, o którym wójt informował w lipcu, ma mieć kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania.
Biegły ma ocenić wykonane roboty, ich jakość oraz zakres. Szczególne znaczenie będzie miała właśnie ocena konstrukcji dachowej, która – według obecnej oceny gminy – nie może zostać zaakceptowana. Samorząd musi jednocześnie podejmować decyzje dotyczące zabezpieczenia obiektu, nie czekając na zakończenie całego sporu. W przypadku konieczności wykonania prac zastępczych gmina będzie musiała ponieść wydatki, a następnie dochodzić ich zwrotu od odpowiedzialnych podmiotów.
Kolejne zmiany w budżecie
Problemy z inwestycją znalazły odzwierciedlenie również w budżecie gminy. Po wcześniejszym wycofaniu części planowanego dofinansowania i zmianach związanych z rozwiązaniem umowy, podczas wrześniowej sesji radni dokonali kolejnych przesunięć w planie wydatków.
Zwiększono plan wydatków inwestycyjnych w dziale „Oświata i wychowanie” o 607 159,57 zł, natomiast w dziale „Rodzina” o 620 166 zł. Zmiany te związane są z koniecznością dalszego zarządzania inwestycją, zabezpieczenia jej dotychczasowego zakresu oraz rozliczenia sytuacji powstałej po zakończeniu współpracy z wykonawcą.
Gmina nie rezygnuje z inwestycji
Mimo problemów samorząd nie zamierza porzucać budowy. Priorytetem na najbliższy czas jest zabezpieczenie istniejącego obiektu, a następnie uporządkowanie sytuacji prawnej i finansowej.
Dopiero po zakończeniu niezbędnych analiz i rozliczeń będzie można zdecydować o dalszym sposobie prowadzenia inwestycji i wyłonieniu wykonawcy, który dokończy prace.
Łukasz Korycki



Napisz komentarz
Komentarze