Jednocześnie konserwator rozważa zawiadomienie organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa. Jak informuje rzeczniczka prasowa MWKZ Anna Śmigielska, nagrobek Edwarda Kowalczyńskiego z 1871 roku nie był wpisany do rejestru zabytków. Nie oznacza to jednak, że jego demontaż i zniszczenie były pozbawione jakiejkolwiek ochrony.
Sam garwoliński cmentarz jest bowiem ujęty w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Karta cmentarza sporządzona w 1984 roku nie wymienia wprawdzie konkretnego nagrobka Kowalczyńskiego. Konserwator posiada jednak kartę innego, podobnego stylistycznie nagrobka, który został opisany jako bezimienny. – Z racji ujęcia w wojewódzkiej ewidencji zabytków nagrobek nie powinien zostać zniszczony – podkreśla Anna Śmigielska.
Konserwatorzy byli już na cmentarzu
Po otrzymaniu informacji o zniszczeniu obiektu pracownicy Delegatury w Siedlcach przeprowadzili oględziny na garwolińskim cmentarzu. Ustalili m.in., że zleceniodawcą demontażu był dysponent nagrobka, a przy jego usuwaniu mieli uczestniczyć lokalni grabarze.
– Inwestor najprawdopodobniej otrzymał zgodę od zarządu cmentarza, jednak podczas oględzin nie przedstawiono dokumentu na jej potwierdzenie – informuje rzeczniczka MWKZ. To istotna informacja w kontekście wcześniejszych doniesień, według których zabytkowy pomnik miał zostać po prostu usunięty, a jego fragmenty trafiły na złomowisko.
Nagrobek miał zostać przebudowany
Z ustaleń konserwatora wynika jednak, że przedstawiona przez inwestora wersja wydarzeń jest inna. Inwestor miał poinformować urzędników, że jest w posiadaniu większości elementów zdemontowanego nagrobka. Nie wskazał jednak dokładnej lokalizacji wszystkich części. Jak przekazano konserwatorowi, żeliwny krzyż znajduje się obecnie w renowacji.
Według deklaracji inwestora nagrobek miał zostać przebudowany i wykorzystany przy ponownym pochówku, przy jednoczesnym zachowaniu pamięci o osobie, która wcześniej była w tym miejscu pochowana. W nowej konstrukcji miał zostać wykorzystany także stary żeliwny krzyż. – Inwestor poinformował również, że część elementów podczas demontażu popękała, z racji ich silnego zdegradowania, zastrzegając, że nie uczestniczył osobiście przy samym demontażu – przekazuje Anna Śmigielska.
To właśnie kwestia zachowania poszczególnych elementów nagrobka może mieć teraz kluczowe znaczenie. Konserwator ocenia, że jeżeli rzeczywiście większość z nich została zachowana, możliwe będzie odtworzenie pomnika.
– Istnieje duża szansa, że jeśli większość elementów rzeczywiście została zachowana, to istnieje możliwość odtworzenia nagrobka w jego pierwotnej formie – informuje MWKZ. Jednocześnie urząd zaznacza, że wymagałoby to szeregu skomplikowanych zabiegów konserwatorskich.
Fragmenty znalezione na złomowisku
Wcześniej pasjonaci historii informowali, że część elementów nagrobka została odnaleziona na pobliskim skupie złomu. Informacja ta była jednym z powodów zainteresowania sprawą przez naszą redakcję. W odpowiedzi na pytania redakcji konserwator również odniósł się do tej kwestii. Jak wynika z jego ustaleń, inwestor twierdzi, że posiada większość elementów, natomiast części znalezione na złomie miała przejąć lokalna fundacja. Okoliczności te mają być jeszcze wyjaśniane.
Co ze szczątkami pochowanymi w grobie?
Podczas oględzin pojawiła się także kwestia szczątków osoby pochowanej w tym miejscu. Pracownicy cmentarza przekazali konserwatorom, że odnalezione szczątki zostały zakopane w obrębie wykopu, w jego niższej części.
Jak zaznacza Anna Śmigielska, kwestie dotyczące szczątków ludzkich regulują odrębne przepisy i pozostają poza kompetencjami Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Konserwatorzy zwrócili natomiast uwagę na stan samego wykopu. – W toku przeprowadzonych czynności zalecono, aby zabezpieczyć wykop w celu zapobieżenia ryzyka podmycia sąsiednich historycznych nagrobków – przekazuje rzeczniczka MWKZ.
Konserwator rozważa zawiadomienie prokuratury
Najpoważniejsza informacja zawarta w odpowiedzi Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dotyczy możliwych dalszych działań.
Mimo że nagrobek nie był wpisany do rejestru zabytków, urząd analizuje możliwość podjęcia kroków prawnych. – Niezależnie od powyższego Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków rozważa poinformowanie organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 108 ustawy o ochronie zabytków. W konsekwencji najprawdopodobniej dalsze czynności wyjaśniające będą prowadziły organy ścigania – poinformowała Anna Śmigielska.
To oznacza, że sprawa, która początkowo wyglądała na zagadkę związaną ze zniknięciem starego nagrobka, może mieć dalszy ciąg już na poziomie postępowania organów ścigania.
Łukasz Korycki



Napisz komentarz
Komentarze