Sygnały widoczne w wynikach firmy
Pierwszym sygnałem jest spadek liczby zapytań przy podobnym ruchu. Jeśli odwiedzających jest tyle samo, a telefonów i wiadomości z formularza mniej, strona przestała przekonywać. Drugim jest zachowanie na telefonie. Tekst trzeba powiększać palcami, przyciski są za małe, żeby w nie trafić, a menu zasłania połowę ekranu. Większość ruchu na stronach usługowych pochodzi dziś ze smartfonów, więc taka strona traci klientów już na pierwszym ekranie. Trzecim sygnałem jest czas ładowania. Osoba, która czeka kilka sekund na treść, często wraca do wyników wyszukiwania i wybiera konkurencję. Czwarty sygnał widać od środka firmy. Każda zmiana tekstu wymaga pomocy z zewnątrz, a pracownicy wolą nie ruszać panelu, żeby czegoś nie zepsuć. Wystarczą dwa z tych objawów, żeby potraktować sprawę poważnie.
Sygnały techniczne, które łatwo przeoczyć
Część problemów nie rzuca się w oczy, bo strona pozornie działa. Najważniejszy jest wiek oprogramowania. Strony oparte na PHP działają na konkretnej wersji tego języka, a każda wersja ma wyznaczony koniec wsparcia. PHP 7.4 przestał dostawać poprawki bezpieczeństwa w listopadzie 2022 roku, a gałąź 8.0 rok później. Serwis, który działa tylko na tak starej wersji, nie dostaje łatek na nowo odkryte luki i coraz trudniej znaleźć dla niego hosting. To samo dotyczy systemu zarządzania treścią oraz wtyczek. Jeśli wtyczka od kilku lat nie miała aktualizacji, autor najpewniej ją porzucił. Kolejny sygnał to brak certyfikatu SSL albo jego błędna konfiguracja, przez którą przeglądarka pokazuje ostrzeżenie. Do tego dochodzą formularze, z których wiadomości giną w spamie, bo serwer wysyła je bez poprawnych rekordów SPF i DKIM.
Jak samodzielnie sprawdzić stan strony
Do wstępnej diagnozy wystarczy kilka bezpłatnych narzędzi i godzina czasu. Warto zacząć od tych kroków.
PageSpeed Insights od Google pokaże wskaźniki Core Web Vitals osobno dla telefonu i komputera.
Google Search Console wskaże podstrony z błędami, problemy z wersją mobilną i spadki widoczności.
W WordPressie zakładka Zdrowie witryny poda wersję PHP i listę nieaktualnych elementów.
Test na własnym telefonie, w tym wysłanie formularza i sprawdzenie, czy wiadomość dotarła.
Kliknięcie w kłódkę przy adresie pozwoli sprawdzić, do kiedy jest ważny certyfikat.
W raporcie PageSpeed warto patrzeć na trzy wartości. Największy element treści powinien pojawić się w ciągu 2,5 sekundy, reakcja na kliknięcie nie powinna trwać dłużej niż 200 milisekund, a układ strony nie powinien przeskakiwać podczas ładowania. Wyniki mocno odbiegające od tych progów na telefonie oznaczają, że strona wymaga co najmniej poważnego odświeżenia.
Kiedy wystarczy odświeżenie
Jeśli strona stoi na aktualnym, rozwijanym systemie, ma sensowną strukturę i przyzwoitą widoczność w wyszukiwarce, zwykle nie trzeba jej burzyć. Nowy wygląd i układ można nałożyć na to, co już jest. Wymienia się projekt graficzny, porządkuje menu, przepisuje teksty oferty i optymalizuje zdjęcia, które często odpowiadają za większość wagi strony. Taki remont trwa krócej i pozwala zachować adresy podstron oraz wypracowaną pozycję. Sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy problemem jest przestarzały wygląd albo nieczytelna oferta, a technologia jest w porządku. Przykładem jest gabinet na aktualnym WordPressie, ale ze zdjęciami sprzed dekady i cennikiem ukrytym głęboko w menu. Warunek jest jeden. Fundament musi być zdrowy, bo nakładanie nowej grafiki na system pełen porzuconych wtyczek i ręcznych przeróbek tylko odsuwa kłopot o rok lub dwa.
Kiedy lepiej zbudować stronę od nowa
Budowa od zera jest uzasadniona, gdy system, na którym stoi strona, nie jest już rozwijany albo wymaga starej wersji oprogramowania serwera. Taki serwis ma znane luki bezpieczeństwa i z każdym rokiem trudniej go utrzymać. Drugim powodem jest zmiana roli strony. Firma, która zaczynała od wizytówki, a dziś potrzebuje rezerwacji terminów, sprzedaży online albo strefy klienta, zwykle nie zmieści tego w starej konstrukcji. Trzecim powodem jest zamknięty kreator lub abonament, z którego strony nie da się zabrać do innego dostawcy. Czwartym jest szablon zbudowany wiele lat temu bez myśli o telefonach, w którym wersji mobilnej nie da się sensownie dorobić. Tak bywa z hurtownią, która chce pokazać klientom katalog z cenami po zalogowaniu. W takich przypadkach łatanie kosztuje z czasem więcej niż nowa budowa, a efekt i tak pozostaje kompromisem.
Jak nie stracić pozycji w Google przy przebudowie
Największym ryzykiem przebudowy jest utrata widoczności. Wyszukiwarka zna stare adresy podstron i prowadzi do nich użytkowników. Jeśli po zmianie te adresy przestaną istnieć, odwiedzający trafią na stronę błędu 404, a pozycje spadną. Dlatego przed startem przygotowuje się pełną listę dotychczasowych adresów. Najłatwiej zebrać ją z mapy strony, z Search Console i z programu, który przeszukuje serwis tak jak robot Google. Tam, gdzie się da, adresy zostają bez zmian. Dla pozostałych ustawia się przekierowanie 301 na najbliższy tematycznie odpowiednik, a nie hurtowo na stronę główną. Przekierowania powinny działać co najmniej rok, a najlepiej bez końca. Trzeba też przenieść tytuły i opisy podstron, które dobrze działały, oraz treści, na które strona była znajdowana. Po uruchomieniu zgłasza się nową mapę strony w Search Console i przez kilka tygodni obserwuje raport stron oraz błędy indeksowania. Agencje, które robią to regularnie, traktują migrację adresów jako stały punkt projektu. Tak jest na przykład w PollyArt, której usługę opisuje zakładka projektowanie stron Toruń. Trwały spadek pozycji oznacza zwykle, że pominięto ważne adresy.
Co zrobić z treściami ze starej strony
Przebudowa to dobra okazja do porządków. Przez lata na stronie zbierają się nieaktualne aktualności, opisy usług, których firma już nie świadczy, i podstrony, na które nikt nie wchodzi. Przed przeniesieniem warto przejrzeć statystyki z ostatniego roku i podzielić treści na trzy grupy. Pierwsza to podstrony z ruchem i zapytaniami. Przenosi się je w całości i co najwyżej poprawia język. Druga to treści wartościowe, ale przestarzałe, które wymagają aktualizacji cen, zdjęć albo danych. Trzecia to balast, który można usunąć, kierując stary adres na najbliższą tematycznie podstronę. Ostrożnie trzeba podchodzić do starych poradników, bo bywa, że to one ściągają najwięcej osób z wyszukiwarki. Taki przegląd skraca nową stronę, ułatwia nawigację i pomaga odwiedzającemu szybciej znaleźć to, po co przyszedł.
Przebudowa jako okazja do nadrobienia zaległości
Skoro strona i tak jest zmieniana, warto przy okazji załatwić sprawy odkładane w starym serwisie. Pierwszą jest dostępność cyfrowa, czyli odpowiedni kontrast, obsługa klawiaturą i poprawne opisy elementów dla czytników ekranu. Od czerwca 2025 roku obowiązują przepisy wdrażające Europejski akt o dostępności, które obejmują między innymi sklepy internetowe i usługi bankowe. Mikroprzedsiębiorstwa świadczące usługi są z nich zwolnione, ale dostępna strona i tak lepiej obsługuje starszych klientów. Drugą sprawą jest pomiar. Bez ustawionych zdarzeń w Google Analytics 4 nie wiadomo, ile zapytań przynosi strona i z jakich źródeł. Trzecią są zgody na pliki cookie. Baner powinien realnie blokować skrypty marketingowe do czasu zgody i przekazywać decyzję do narzędzi Google w trybie Consent Mode v2, którego Google wymaga w Europie od marca 2024 roku przy kampaniach z remarketingiem. Czwartą jest szybkość, którą najłatwiej zaplanować na etapie projektu. Dołożenie tych elementów później jest możliwe, ale kosztuje więcej niż uwzględnienie ich od początku.
Jak przygotować się do rozmowy z wykonawcą
Przed spotkaniem warto zebrać kilka rzeczy. Potrzebne będą dostępy do obecnej strony, domeny i serwera, żeby wykonawca mógł ocenić stan techniczny. Warto sprawdzić, na kogo zarejestrowana jest domena. Przydadzą się statystyki z ostatnich miesięcy, jeśli są zbierane, oraz dostęp do Search Console. Warto spisać, co w starej stronie przeszkadza, a co działa dobrze i ma zostać. Do tego dwa lub trzy przykłady stron, które się podobają, z krótkim uzasadnieniem. Na tej podstawie rzetelny wykonawca powie, czy wystarczy odświeżenie, czy potrzebna jest nowa budowa. Uzasadni to konkretami, takimi jak wersja PHP, wyniki pomiarów czy brak wsparcia dla używanych wtyczek. Jeśli rekomenduje budowę od zera, powinien umieć wskazać, czego nie da się osiągnąć remontem, i opisać, jak zabezpieczy dotychczasową widoczność.
Decyzja o przebudowie strony nie musi być zgadywaniem. Jeśli fundament jest zdrowy, a problemem jest wygląd i treść, wystarczy odświeżenie. Jeśli technologia jest przestarzała albo firma wyrosła ze swojej strony, lepiej zbudować ją od nowa. W obu przypadkach trzeba zadbać o zachowanie adresów i widoczności, bo to kapitał, który stara strona zbierała przez lata.
Tekst płatny



Napisz komentarz
Komentarze