czwartek, 30 kwietnia 2026 10:18
Reklama
Reklama

Samochody z Niemiec: fakty i mity

Dla większości Polaków samochody z Niemiec stoją kilka poziomów ponad tymi, które można kupić od polskich właścicieli. Zupełnie tak, jakby jeżdżące po niemieckich drogach auta były z jakiegoś powodu autentycznie lepsze. A może są? Analizujemy to wspólnie z ekspertami z carVertical. Mniej zmęczone. Fakt. Spora część samochodów z Niemiec, szczególnie mowa tu o starszych dieslach, wyrabiała olbrzymie przebiegi, ale na autostradach. Trudno powiedzieć, jak przeliczyć kilometry autostradowe na kilometry miejskie, ale to oczywiste, że długa jazda na średnich obrotach obciążą większość silników zdecydowanie mniej niż cykl miejski (choć są takie jednostki, które wybitnie nie lubią jazdy w trasie ? o tym warto pamiętać). Statystycznie lepsza jakość dróg też ma duże znaczenie, choć w ostatnich latach polskie drogi naprawdę się wygładziły i nie jest to już taka przepaść jak kiedyś.

Tańsze. Mit. A nawet bzdura.

Po nowe samochody Niemcy jadą do polskich salonów. W niemieckich przysalonowych komisach stoją samochody, które są o jedną czwartą, czasem nawet jedną trzecią droższe niż w Polsce. Te tanie stoją na placach w Berlinie i Norymberdze, ale od strony technicznej nie są to już samochody, tylko kompletne ulepy. Poza tym, przymierzając się do sprowadzenia samochodu, trzeba pamiętać o doliczeniu kosztów akcyzy, tłumaczeń, przeglądów i rejestracji. Taniej na pewno nie jest. I argument dodatkowy: skoro Niemcy są tak gospodarni, tak oszczędni i tak poukładani, to dlaczego nagle setki tysięcy Niemców sprzedają prawie nowe auta trzymane pod kocem za parę Euro i później z żalem dzwonią, że odkupią?

Zadbane. Trochę fakt, trochę mit.

Niemcy faktycznie dbają o samochody. Ale nie wszyscy. I tak samo, jak u nas zdarzają się zarówno przykłady pozytywne, jak i cała masa negatywnych. Stereotypy mają jakieś podstawy, ale kiedy kupujesz samochód, nie chcesz polegać na statystyce, tylko na wiedzy dotyczącej konkretnego egzemplarza i jego właściciela. Można więc przyjąć, że średnio niemiecki samochód będzie ładniejszy i bardziej zadbany niż polski, ale to nie znaczy, że jest to prawdą akurat w przypadku tej sztuki, którą sobie upatrzyłeś.

Niebity. Albo prawda, albo kompletna bzdura.

W związku z tym, że Niemcy korzystają z samochodów raczej w trasie, rzadziej w mieście, to generalnie, jeśli już dojdzie do jakiegoś zdarzenia drogowego, to ma ono poważne skutki. W raportach VIN często pojawiają się informacje o poważnych wypadkach, po których ktoś wymienia ćwiarę i sprzedaje auto do Polski, niewiele natomiast jest naprawianych szkód parkingowych. Jeśli samochód z Niemiec wygląda na niebity, to są dwa wyjścia: albo faktycznie tak jest, albo ktoś już zespawał dwa, żeby estetycznie to wyglądało.

Samochód z Niemiec jest z Niemiec. Ciekawostka.

Na koniec kolejna rzecz, o której mówią eksperci carVertical. Niektóre samochody przebywają naprawdę długą drogę. Pierwsza rejestracja w Niemczech, później we Francji, Rumunii, znów w Niemczech, ale tylko po to, żeby sprzedać do Polski. To nie jest jakaś wyjątkowa historia, ale korzystając z tradycyjnych źródeł trudno zweryfikować takie auta. Dlatego tym bardziej warto, zamiast polegać na nie zawsze prawdziwych stereotypach, posiłkować się dobrymi raportami VIN, a zamiast pokładać wiarę w treść ogłoszeń, uważnie czytać dokumenty samochodu, bo niespodzianek tu znajduje się sporo i można nawet powiedzieć, że z czasem coraz więcej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: TomekTreść komentarza: Mylisz się. Kurowska ostatecznie gra tylko i wyłącznie na siebie. Inni są do podnoszenia piłeczek.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 09:19Źródło komentarza: Radny Wilbik straci mandat? Tajemnicze „zaginione” pismo [aktualizacja]Autor komentarza: TomekTreść komentarza: Kto za tym stoi? Gąska czy Kozyra sekretarz? i na czyje polecenie?Data dodania komentarza: 30.04.2026, 09:16Źródło komentarza: Radny Wilbik straci mandat? Tajemnicze „zaginione” pismo [aktualizacja]Autor komentarza: CiekawskaTreść komentarza: Czy zamy juz termin operacji "Wilbik" w powiecie. Czy ugrupowania większościowe w powiecie planują to połączyć z rocznicą przewrotu majowego. Czy wystarczy czasuData dodania komentarza: 30.04.2026, 08:59Źródło komentarza: Radny Wilbik straci mandat? Tajemnicze „zaginione” pismo [aktualizacja]Autor komentarza: Obserwator ABCTreść komentarza: A niechaj narodowie wżdy postronni znają,że radny Wilbik traci mandat tylko z powodu naruszenia przepisów antykorupcyjnych to jest wyciągnięcia go oficjalnie na listę orzeczników powiatu tylko i wyłącznie przez panią Iwonę KUROWSKĄ, a następnie podpisania umowy cywilno-prawnej przez Dyrektora Majczynę .Wydaje się że w drugim przypadku nie tylko i wyłącznie. Jakiekolwiek inne dywagacje są zbędne i nie na miejscu. Każdy radny ma swoje dobre i złe chwile. Pozostawmy historii późniejszą ocenę jego kadencji. Może też uda się redakcji uzyskać zdanie samego zainteresowanego. Nie ulega żadnej wątpliwości, że tylko te dwie osoby ponoszą brzemię bądź co bądź katastrofalnego upadku Radnego. To one powinny sprawdzić dokładnie wszystkie przesłanki prawne i dokonać nalezytej decyzji Dla prawidłowego osadu sprawy w kolejności powinno pójść odwołanie za nienakezyte wykonywanie obowiązków służbowych przez panią Kurowską .Widać jak na dłoni że nadmierne skupianie się nad zasypywaniem ludzi fotografiami często z poza urzędu nie służą dobru radnych,Rady I samemu Urzedowi.Drugą osobą bezwzględnie odpowiadającą za dramat Pana Wilbika to jest niewątpliwie Dyrektor Majczyna To on własnoręcznie podpisał, wprowadził w życie zapisy feralnej umowy i patrzył spokojnie na wynaturzanie prawa Obiektywna Rada musi te fakty widzieć i wystąpić o ich penalizację. Panu Wilbikowi wypada podziękować za krótki czas w Radzie. Wszelkie oceny teraz na bok. Nauczmy się żegnać ludzi z powagą. Może byl on przeciwnikiem swojego pierwotnego ugrupowania,może trudne do przyjęcia są motywacje odejścia z pierwotnego stowarzyszenia, może nie do pogodzenia jest oszukanie wyborców oczekujących innych działań bo na pewno nie kolaboracja z ugrupowanie przeciwko któremu wystąpił w wyborach. Może też brak działań oczekiwanych i właściwych na początku Rady kiedy jego głos powinien zdominować bezprawne działania Kurowskiej co doprowadziło do trwającej cały czas degradacji statusu tej najważniejszej władzy w powiecie. To i wiele innych równie ważnych rzeczy. Kładą się na ten obraz także liczne didaskaldia. Czyli sprawy małe, drobne które w ostatecznym rozrachunku dają najwięcej. To wszystko wiemy i przyjdzie czas na dalsze kobkluzje Ale teraz pochylmy się nad końcem pewnego etapu życia , sprawcą którego są tylko dwie osoby. Kiedy poniosą za to konsekwencje, to tylko kwestia czasu i trzeźwego osadu pozostałych Pisowców. A teraz ciszej nad tą trumnyData dodania komentarza: 30.04.2026, 08:49Źródło komentarza: Radny Wilbik straci mandat? Tajemnicze „zaginione” pismo [aktualizacja]
Reklama
Reklama