wtorek, 17 marca 2026 02:13
Reklama
Reklama

Współczesny człowiek renesansu

Tomasz Budzyński ? malarz, kompozytor, wokalista, pisarz. Jak sam mówi, dobrze czuje się w każdym ?wcieleniu?, ale najlepiej w malarstwie. ? Zawsze myślałem, że będę malarzem. W tym wyrażam się najpełniej. Muzykiem zostałem przez przypadek ? mówił lider zespołu Armia podczas wczorajszego spotkania autorskiego w garwolińskim Domu Kultury. Wczoraj w Galerii Kotłownia odbył się finisaż wystawy obrazów Tomasza Budzyńskiego z jego udziałem. O 18.00 w sali kinowej widzowie mogli obejrzeć film pt. ?Podróż na wschód?, którego współreżyserem jest właśnie wokalista zespołu Armia. Po projekcji odbyło się spotkanie autorskie promujące książkę ?Soul side story?, ale uczestnicy zadawali pytania głównie o kulisy powstawania filmu, solowe płyty i plany na bliższą i nieco dalszą przyszłość.

Żebyś czuł się kochany

Przez trzy tygodnie w garwolińskiej galerii można było oglądać wystawę prac malarskich Tomasza Budzyńskiego. - Te obrazy chyba odzwierciedlają pana charakter. Bo ja tak je obserwuję i pana, te kolory są takie jak pana osobowość. Pan jest zawsze wesoły i uśmiechnięty. A te obrazy takie właśnie są ? zauważyła jedna z uczestniczek wczorajszego finisażu. Choć temat każdego obrazu jest zupełnie inny, wszystkie łączy wspólny mianownik ? duża dawka pozytywnej energii. - Pagórki, drzewka, domki to jest moje malarstwo. Jego celem jest to, żeby człowiek czuł się kochany. Ja chce pocieszyć człowieka. Jak ktoś sobie mój obraz kupi i będzie wisiał u niego na ścianie, to chce, żeby pomagał mu w życiu ? przekonywał autor prac. - Najlepiej czuję się we wcieleniu malarza, choć wszyscy znają mnie jako wokalistę zespołu Armia. Muzykiem zostałem przez przypadek. Pojechałem z Puław do Jarocina jako anonimowy człowiek, a wróciłem jako gwiazda rocka. Ale ja zawsze myślałem, że zostanę malarzem. W tym wyrażam się najlepiej. Malarstwo pokazuje moją duszę ? dodał Tomasz Budzyński. Najkrócej malował jeden obraz 3 dni, najdłużej - tydzień. Nie ma swojego ulubionego, a raczej wszystkie są ulubionym. Raz jeden zyskuje większą sympatię, za chwilę drugi. Choć sztuka, nie tylko malarstwo, ale także pisarstwo czy muzyka, to jego życie, sam przyznaje, że czasem ogarnia go lenistwo. - Muszę mieć natchnienie, powód, bo z natury jestem leniwy. Gdyby nie moja żona, to pewnie bym tyle nie malował i pewnie nie napisałbym książki, a pisałem ją przez rok w pozycji leżącej. Po obiedzie kładłem się z laptopem na brzuchu i pisałem. Zapuściłem nawet brodę, bo uznałem, że każdy dobry pisarz nosił brodę ? mówił podczas spotkania z widzami artysta.

Ciągle gdzieś dojeżdżam?

?Podróż na wschód? ? tytuł piosenki legendarnej grupy Armia i jednocześnie tytuł filmu, którego Tomasz Budzyński jest współreżyserem. Po wczorajszej projekcji w garwolińskim kinie posypały się nie tylko pochwały między innymi dla zdjęć, ale także pytania o kulisy jego powstawania. - W filmie zobaczyć można ostatnią w Europie czynną parowozownię w Wolsztynie. To magiczne miejsce, kiedy kręciliśmy film, to spotkaliśmy tam profesora literatury z Tokio, który tam właśnie spędza zawsze swój urlop. Kręciliśmy go w 4 dni, nie żadną kamerą, tylko aparatem fotograficznym z funkcją nagrywania. Film miał swoją premierę na Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu i jak rozmawiałem tam z reżyserami, to nikt mi nie wierzył, że nakręciliśmy to w cztery dni. Filmy kręci się podobno dwa lata. To ja się zastanawiam, co oni robią przez te dwa lata? ? pytał retorycznie Tomasz Budzyński. Scenariusz filmu powstał na podstawie noweli ?Maszynista Grot? Stefana Grabińskiego, a na ekranie zobaczyć można dwie znane dobrze twarze Dariusza Basińskiego i Jacka Borusińskiego z Kabaretu Mumio. Anegdota związana z ich udziałem w tej produkcji jest jak rodem z kabaretowego skeczu. ? Zadzwoniłem do nich z pytaniem, czy nie chcieliby zagrać w moim filmie. Darek odpowiedział, że tak. Zapytałem: ile bierzecie?. ?A ile dajesz?? ? brzmiała odpowiedź. Ja na to ? 30 zł. No i się zgodzili. Po pierwszym dniu zdjęciowym podszedłem wieczorem, żeby im zapłacić. Daje 30 zł jednemu, 30 zł drugiemu. ?Nie, nie. 30 zł na dwóch? usłyszałem. Mam nadzieję, że tak stawka się utrzyma, bo chciałbym, żeby zagrali w moim kolejnym filmie ? opowiadał reżyser.

Plany na kolejną książkę, płytę i kolejny film już są. Temat tego, który wczoraj można było zobaczyć na garwolińskim ekranie nie był przypadkowy, o czym najlepiej przekonują słowa samego Tomasza Budzyńskiego. - Jestem miłośnikiem kolei. Jak skończę karierę piosenkarza, to chciałbym pracować właśnie na kolei. Najlepiej jako dróżnik w takiej budce, wtedy miałbym czas na pisanie książek. Ale ten film to także metafora życia, które traktuję jak podróż. Ciągle gdzieś dojeżdżam?

Justyna Dybcio


Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu

Współczesny człowiek renesansu


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: Jan NiezbędnyTreść komentarza: Tak bo ma w tym swój koci interesData dodania komentarza: 16.03.2026, 20:31Źródło komentarza: Spór o historyczny bruk przy dawnej pralni w Koszarach. Była kontrola konserwatoraAutor komentarza: Kasandra IITreść komentarza: W sedno sprawy. Należy ponadto zauważyć, iż Pani Starosta w bardzo nieelegancki sposób potraktowała także Egona. Widać, iż nie potrafi zapanować nad emocjami ale w dalszym ciągu ślepo brnie dalej w tym kierunku. Ta pułapka psychologiczna, która miała wg mnie wytrącić z równowagi Pana Przewodniczącego, Panią Karolinę i Radnego Marcina Kobusa przyniosła wręcz odwrotny skutek, gdyż w/w osoby zachowały spokój. To wyraźna analogia do sytuacji, gdy niegdyś Roman Giertych z mównicy sejmowej skutecznie wytrącił z równowagi Jarosława Kaczyńskiego (Jarku, złaź z mównicy). Pani Starosto, spróbuje Pani wznieść się ponad podziałami i działać dla dobra mieszkańców powiatu. PS bardzo mi się podoba, jak zwraca się Pani na sesji do "swoich" radnych per Mirku, Norbercie, Sebastianie - jakież to romantyczne....Data dodania komentarza: 16.03.2026, 20:16Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącymAutor komentarza: Obserwator ABCTreść komentarza: To symptomatyczne. Zawody sportowe wstrzymywaly wojny i spory. A zawodnicy dumni byli reprezentujac swoje barwy. Po raz pierwszy barwy powiatu zostały zamarznięte przez chciwość jednostki. Jej bylejakość odrzuciła jednak wszystkich i nikt nie pragnie prezentować tych barw hańba. Smutne brzemię agresywnej głupoty, braku samokrytyki i pogoni za własną kasą. Obraz przeraża.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 19:32Źródło komentarza: Gmina Łaskarzew najlepsza pod samorządową siatkąAutor komentarza: Obywatel PiszczykTreść komentarza: Wreszcie Bedok wyznał prawdę, że marzy mu się powrót do siermiężnego i szarego PRL-u. Stwierdza nawet, że wtedy było mniej biurokracji. Zapomina dodać, że na biurokracji i magii urzędniczej pieczątki był on zbudowany. Tak samo zapomina o tym, że wybierając się do urzędu, najlepiej było zabrać ze sobą deficytową kawę lub czekoladę. Również aby dostać coś z pod lady w sklepie dobrze było mieć suwenir lub znajomości. O paszporcie na komendzie MO i kolejkach pod ambasadami po wizy nie wspomnę. Talon na samochód i skierowanie na wczasy do Bułgarii to był szczyt marzeń Nieco mniejszy był przydział na węgiel czy nawozy. Powrót do takiej rzeczywistości marzy się Bedokowi i jemu podobnym. Kto miał pieczątkę lub stanowisko ten miał władzę. Ale nawet stanowisko kierownika w sklepie czy składzie budowlanym dawało duże możliwości. Zaradność i kombinatorstwo liczyło bardziej niż wiedza i wykształcenie. Zresztą, kto nie pamięta popularnych powiedzonek, o maturze czy PKS-ie. Oczywiście znacząca większość obywateli musiał bo nie miała innego wyjścia przystosować się do panującego systemu, marząc, że kiedyś będzie i u nas tak jak na Zachodzie. Zachodzie, który władza i media próbowały obywatelom zohydzić przedstawiając go jako zgniły kapitalizm. Kapitalizm , w którym rządzi wyzysk i demoralizacja. Dzisiaj w ten sam sposób próbuje się przedstawić Polakom Unię Europejską, czy też poszczególne kraje w tzw. prawdziwie polskich mediach lub tzw. mediach narodowych. Na szczęście wielu ludzi pamięta czas PRL-u a młodzież może przekonać się jak żyją ich równolatkowie we Francji, Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii choćby korzystając z programu Erasmus. Polska dzięki wejściu do Unii bardzo się zmieniła. Zniknęły dziurawe jezdnie i chodniki oraz odrapane fasady kamienic czy bloków. Po prostu staliśmy się częścią europy, nie tylko geograficznie ale i gospodarczo i politycznie. Tylko to prawo. Prawo, które nie pozwala kraść i kombinować. Prawo, które nakazuje rozliczyć się z otrzymanych środków co do euro. Prawo, które mówi, że członkostwo w Unii to nie tylko czerpanie korzyści finansowych ale i przestrzeganie Unijnego praw, które jest uchwalane przez wspólny Parlament lub traktaty podpisywane i ratyfikowane przez wszystkie państwa. I tak jak prawo poszczególnych państw jest zmieniane tak i prawo unijne podlega zmianom, w którym uczestniczą wszyscy członkowie Unii. Niestety prawo i standardy unijne nie są do zaakceptowania dla niektórych w Polsce, nawet jeśli to prawo i standardy akceptowali i podpisywali ich przedstawiciele. Dlatego wolą Polexit niż członkostwo w Unii. Wolą ryzyko powrotu do tego co było lub sen o Polsce od morza do morza. Więc wszystko albo nic. Oby tylko nasi wnukowie nie ocenili nas słowami Wyspiańskiego “Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.”Data dodania komentarza: 16.03.2026, 18:07Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącym
Reklama
Reklama