piątek, 1 maja 2026 05:21
Reklama
Reklama

Zapendowska: Popularność jest jak błyskawica

Z Elżbietą Zapendowską, nauczycielką emisji głosu, jurorką programów telewizyjnych typu talent show, rozmawia Łukasz Korycki. Jak ocenia Pani poziom uczestników Festiwalu Piosenki Filmowej i Musicalowej w Garwolinie? Wszyscy umieli śpiewać. Oczywiście każdy z uczestników jest na innym etapie. Jedni są początkujący, mają ogromny potencjał, ale nie wszystko mają jeszcze opanowane. Inni są świetni na scenie, ale gorsi głosowo. Wszystkie finalistki wykazały się zupełnie przyzwoitym poziomem, mogą bawić się w to w dalszym ciągu, bez szkody dla społeczeństwa.

Ola Paczek wygrała, bo...

Bo była ?świeżutka?, prawdziwa, świetna aktorsko, bardzo dobra w pierwszej piosence i podobała się wszystkim w jury bez wyjątku.

Faceci wolą kopać piłkę, a kobiety śpiewać

Garwoliński festiwal zorganizowano po raz pierwszy. Myśli Pani, że warto, aby w takich małych miastach przeprowadzać takie konkursy?

Jeżdżę bardzo dużo po Polsce. Na najciekawsze występy natrafiam właśnie w małych miastach. Zauważam, że w takich miejscach ?się dzieje?. W Warszawie to się wszystko rozmywa. Jest tyle imprez, że w rezultacie wszystkie nikną, ludzie są zmęczeni pędem życia. A w małych miejscowościach społeczeństwo skupia się na takich imprezach. Uważam, że jest to cudowna idea i trzeba ją kontynuować. Absolutnie.

W finale festiwalu wystąpiły same kobiety. Mężczyźni byliby bez szans?

Faceci wolą kopać piłkę, a kobiety śpiewać. Rzadko do takich festiwali zgłaszają się mężczyźni, choć bywam na takich imprezach, gdzie jest większość facetów.

Wśród uczestniczek było wiele osób, które mają za sobą udział w programach telewizyjnych promujących wokalne talenty. Czy to doświadczenie stawiało te finalistki w lepszej sytuacji?

Niektórym nie pomaga nic, żadne doświadczenie, cały czas tkwią w jednym miejscu. Wszystko zależy od człowieka i od tego co ma pod sufitem.

W Polsce jest bardzo dużo bardzo dobrze śpiewających ludzi, co nie oznacza, że polski naród jest muzykalny

Czy w przyszłym roku zasiądzie Pani w jury festiwalu w Garwolinie?

Wszystko będzie zależało od tego, czy będę wtedy żyła, bo jak się ma sto lat to można umrzeć.

Czy zachęcałaby Pani osoby z małych miejscowości do brania udziału w takich festiwalach czy programach telewizyjnych? Czy to może im pomóc?

To trudne pytanie. Bardzo wiele zależy do psychiki. Weźmy na przykład Monikę Brodkę. Przyjechała z małej miejscowości, wygrała Idola i robi fantastyczne rzeczy na scenie. Ale przyjechało też dużo innych, fajnych dziewczyn, których nie ma na listach przebojów. Dlaczego? Bo nie mają fajnego repertuaru, bo nie umieją tupnąć nóżką. Trzeba umieć powiedzieć "nie", wtedy kiedy się wie, że to nie moja droga. Dla młodego człowieka kariera ma krótkie nogi. Człowiek musi wiedzieć co chce śpiewać, o czym śpiewać i musi potrafić wyobrazić sobie swoją drogę. Współcześnie, sam sukces to dla mnie jedynie popularność, która niczym błyskawica przemyka po niebie i za pięć minut znika.

Współcześnie, sam sukces to dla mnie jedynie popularność, która niczym błyskawica przemyka po niebie i za pięć minut znika

Dlaczego rzesze finalistów muzycznych programów telewizyjnych nie osiągają sukcesu?

Wszystko jest dobrze kiedy oni śpiewają standardy. Kiedy przychodzi do własnych utworów, niestety czar pryska. To jest problem. Nie ma zdolnych twórców, którzy potrafiliby napisać taki tekst i muzykę, których nie było jeszcze na świecie i zachwyciłyby wszystkich.

Kiedy mieliśmy okazję rozmawiać cztery lata temu, stwierdziła Pani, że Polacy to taki naród, który lubi śpiewać, ale nie do końca umie. Czy tak jest nadal?

Uważam, że jest trochę lepiej, bo pęd śpiewania rozwinęły programy telewizyjne. Po ich zakończeniu jest bardzo dużo bardzo dobrze śpiewających ludzi w Polsce, co nie oznacza, że polski naród jest muzykalny.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: ZniesmaczonyTreść komentarza: Wynika z tego że Wilbik i Kurowska mieli pismo Wojewody wcześniej i chowali go przed Przewodniczącym. Z wypowiedzi zainteresowanego wynika że sprawa się rypła i koniec. Trzymali to bo mysleli, że się uda w stylu Kurowskiej mataczyć. Z wypowiedzi Wilbika wynika też ze w tym czasie uzyskał też jakaś opinię prawną. Jak zazwyczaj pewnie swój geniusz wykazali prawnicy starostwa oplacani przecież i polegli Kurowskiej .A nawet formalnie prowadzący jej prywatne sprawy z Radą. Co gorsze ci Panowie podpisywali się pod decyzją Kurowskiej o umieszczenie Wilbika na liście orzeczników oraz pod umową z Majczyną. Zatem wpadka Wilbika to też bezpośrednio ich dzieło, nędzne fuszerki za ktore wzięli żywą kasę. Teraz piszą swoje głupoty dla robienia wody w głowach radnych. Jako winni tak oczywistej fuszerki powinni się usunąć w cień i nie pokazywać na oczy Tylko że ich "mowa trawa" nie tylko nie może być brana pod uwagę przez radnych Ale będzie służyła odpowiednim czynnikom, potwierdzajac zlamanie prawa i bezpośrednio osoby, które to haniebne bezprawie zainicjowały. Bo Panowie muszą w zeznaniach wyjawić kto dał im treści pisma Wojewody na które wyleli swoje wypociny oraz dlaczego odpowiadali osobom nieuprawnionym. Bo pismo było do Przewodniczącego, a oni go opracowali nie mając nawet jeho qprzyzwolenia. Bo go jeszcze nawet nie widzial. Klasyczny przyklad naruszenia i przekroczenie obowiązków tak przez urzędników starostwa jak i radców. I tego nie da się schować ani wyciszyć. Sprawa dzięki naszym mediom zyskała ogólnopolski rozgłos. Jest śledzona szczególnie w jednostkach nadrzednych . Z pewnością wojewoda dokończy sprawę i nada jej dalsze reperkusje. Trzeba zapewnić mieszkańców,ze sprawa tym razem będzie domknięta na amen. Tej wtopy nie wyciszą tajemnicze opinie wybitnych znawców lokalnego prawa. To nawet nie falandyzacja znana z poczatkow naszej nowej panstwiwosci. To nic nie znaczące próby narracji Bo nie prawnych wywodów, które zakasują gadki po mamrocie na ławeczce.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:59Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: podatnikTreść komentarza: A w charakterze jakim orzekał : doktora, znachora i czy kwity ma na to leczenie ,nie może się bidny najeść jak nie je już proszony na salony jak dawniej za przewodzenia Radzie bywałoData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:45Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: konioTreść komentarza: Wszystko dobrze tylko ,żeby twój misterny "plan" został wykonany potrzeby jest detektyw Bednarski. Nie wiem czy garwoliński Sieyes aż tak bardzo będzie pchał swoje "konsekrowane" łapki na koniec kadencji ,skórka to i owszem ale ..mysia z niej kołnierza nie uszyjesz. Pozdrawiam!!!!konioData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:23Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: konioTreść komentarza: Nie dożyjemy ,tak będzie dopiero w RAJU ,tu na ziemi nie ma szans na twój koncert życzeń. Choć może spotkać nas "niespodzianka "okaże się ,ze po lewicy świętego Piotra stoi ...Wilbik i jako "doświadczony fachowiec" od orzecznictwa o niepełnosprawności będzie kierował tych z drugą grupą na prawo a tych z pierwszą na lewo bo ja mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością ,że niektórzy nawet w Raju ustawią się lepiej niż ogół szczęśliwców...ech życie, chociażby pozagrobowe ale zawsze życie. Pozdrawiam!!!!konioData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:16Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzuty
Reklama
Reklama