wtorek, 17 marca 2026 01:07
Reklama
Reklama

Zapendowska: Popularność jest jak błyskawica

Z Elżbietą Zapendowską, nauczycielką emisji głosu, jurorką programów telewizyjnych typu talent show, rozmawia Łukasz Korycki. Jak ocenia Pani poziom uczestników Festiwalu Piosenki Filmowej i Musicalowej w Garwolinie? Wszyscy umieli śpiewać. Oczywiście każdy z uczestników jest na innym etapie. Jedni są początkujący, mają ogromny potencjał, ale nie wszystko mają jeszcze opanowane. Inni są świetni na scenie, ale gorsi głosowo. Wszystkie finalistki wykazały się zupełnie przyzwoitym poziomem, mogą bawić się w to w dalszym ciągu, bez szkody dla społeczeństwa.

Ola Paczek wygrała, bo...

Bo była ?świeżutka?, prawdziwa, świetna aktorsko, bardzo dobra w pierwszej piosence i podobała się wszystkim w jury bez wyjątku.

Faceci wolą kopać piłkę, a kobiety śpiewać

Garwoliński festiwal zorganizowano po raz pierwszy. Myśli Pani, że warto, aby w takich małych miastach przeprowadzać takie konkursy?

Jeżdżę bardzo dużo po Polsce. Na najciekawsze występy natrafiam właśnie w małych miastach. Zauważam, że w takich miejscach ?się dzieje?. W Warszawie to się wszystko rozmywa. Jest tyle imprez, że w rezultacie wszystkie nikną, ludzie są zmęczeni pędem życia. A w małych miejscowościach społeczeństwo skupia się na takich imprezach. Uważam, że jest to cudowna idea i trzeba ją kontynuować. Absolutnie.

W finale festiwalu wystąpiły same kobiety. Mężczyźni byliby bez szans?

Faceci wolą kopać piłkę, a kobiety śpiewać. Rzadko do takich festiwali zgłaszają się mężczyźni, choć bywam na takich imprezach, gdzie jest większość facetów.

Wśród uczestniczek było wiele osób, które mają za sobą udział w programach telewizyjnych promujących wokalne talenty. Czy to doświadczenie stawiało te finalistki w lepszej sytuacji?

Niektórym nie pomaga nic, żadne doświadczenie, cały czas tkwią w jednym miejscu. Wszystko zależy od człowieka i od tego co ma pod sufitem.

W Polsce jest bardzo dużo bardzo dobrze śpiewających ludzi, co nie oznacza, że polski naród jest muzykalny

Czy w przyszłym roku zasiądzie Pani w jury festiwalu w Garwolinie?

Wszystko będzie zależało od tego, czy będę wtedy żyła, bo jak się ma sto lat to można umrzeć.

Czy zachęcałaby Pani osoby z małych miejscowości do brania udziału w takich festiwalach czy programach telewizyjnych? Czy to może im pomóc?

To trudne pytanie. Bardzo wiele zależy do psychiki. Weźmy na przykład Monikę Brodkę. Przyjechała z małej miejscowości, wygrała Idola i robi fantastyczne rzeczy na scenie. Ale przyjechało też dużo innych, fajnych dziewczyn, których nie ma na listach przebojów. Dlaczego? Bo nie mają fajnego repertuaru, bo nie umieją tupnąć nóżką. Trzeba umieć powiedzieć "nie", wtedy kiedy się wie, że to nie moja droga. Dla młodego człowieka kariera ma krótkie nogi. Człowiek musi wiedzieć co chce śpiewać, o czym śpiewać i musi potrafić wyobrazić sobie swoją drogę. Współcześnie, sam sukces to dla mnie jedynie popularność, która niczym błyskawica przemyka po niebie i za pięć minut znika.

Współcześnie, sam sukces to dla mnie jedynie popularność, która niczym błyskawica przemyka po niebie i za pięć minut znika

Dlaczego rzesze finalistów muzycznych programów telewizyjnych nie osiągają sukcesu?

Wszystko jest dobrze kiedy oni śpiewają standardy. Kiedy przychodzi do własnych utworów, niestety czar pryska. To jest problem. Nie ma zdolnych twórców, którzy potrafiliby napisać taki tekst i muzykę, których nie było jeszcze na świecie i zachwyciłyby wszystkich.

Kiedy mieliśmy okazję rozmawiać cztery lata temu, stwierdziła Pani, że Polacy to taki naród, który lubi śpiewać, ale nie do końca umie. Czy tak jest nadal?

Uważam, że jest trochę lepiej, bo pęd śpiewania rozwinęły programy telewizyjne. Po ich zakończeniu jest bardzo dużo bardzo dobrze śpiewających ludzi w Polsce, co nie oznacza, że polski naród jest muzykalny.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: Jan NiezbędnyTreść komentarza: Tak bo ma w tym swój koci interesData dodania komentarza: 16.03.2026, 20:31Źródło komentarza: Spór o historyczny bruk przy dawnej pralni w Koszarach. Była kontrola konserwatoraAutor komentarza: Kasandra IITreść komentarza: W sedno sprawy. Należy ponadto zauważyć, iż Pani Starosta w bardzo nieelegancki sposób potraktowała także Egona. Widać, iż nie potrafi zapanować nad emocjami ale w dalszym ciągu ślepo brnie dalej w tym kierunku. Ta pułapka psychologiczna, która miała wg mnie wytrącić z równowagi Pana Przewodniczącego, Panią Karolinę i Radnego Marcina Kobusa przyniosła wręcz odwrotny skutek, gdyż w/w osoby zachowały spokój. To wyraźna analogia do sytuacji, gdy niegdyś Roman Giertych z mównicy sejmowej skutecznie wytrącił z równowagi Jarosława Kaczyńskiego (Jarku, złaź z mównicy). Pani Starosto, spróbuje Pani wznieść się ponad podziałami i działać dla dobra mieszkańców powiatu. PS bardzo mi się podoba, jak zwraca się Pani na sesji do "swoich" radnych per Mirku, Norbercie, Sebastianie - jakież to romantyczne....Data dodania komentarza: 16.03.2026, 20:16Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącymAutor komentarza: Obserwator ABCTreść komentarza: To symptomatyczne. Zawody sportowe wstrzymywaly wojny i spory. A zawodnicy dumni byli reprezentujac swoje barwy. Po raz pierwszy barwy powiatu zostały zamarznięte przez chciwość jednostki. Jej bylejakość odrzuciła jednak wszystkich i nikt nie pragnie prezentować tych barw hańba. Smutne brzemię agresywnej głupoty, braku samokrytyki i pogoni za własną kasą. Obraz przeraża.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 19:32Źródło komentarza: Gmina Łaskarzew najlepsza pod samorządową siatkąAutor komentarza: Obywatel PiszczykTreść komentarza: Wreszcie Bedok wyznał prawdę, że marzy mu się powrót do siermiężnego i szarego PRL-u. Stwierdza nawet, że wtedy było mniej biurokracji. Zapomina dodać, że na biurokracji i magii urzędniczej pieczątki był on zbudowany. Tak samo zapomina o tym, że wybierając się do urzędu, najlepiej było zabrać ze sobą deficytową kawę lub czekoladę. Również aby dostać coś z pod lady w sklepie dobrze było mieć suwenir lub znajomości. O paszporcie na komendzie MO i kolejkach pod ambasadami po wizy nie wspomnę. Talon na samochód i skierowanie na wczasy do Bułgarii to był szczyt marzeń Nieco mniejszy był przydział na węgiel czy nawozy. Powrót do takiej rzeczywistości marzy się Bedokowi i jemu podobnym. Kto miał pieczątkę lub stanowisko ten miał władzę. Ale nawet stanowisko kierownika w sklepie czy składzie budowlanym dawało duże możliwości. Zaradność i kombinatorstwo liczyło bardziej niż wiedza i wykształcenie. Zresztą, kto nie pamięta popularnych powiedzonek, o maturze czy PKS-ie. Oczywiście znacząca większość obywateli musiał bo nie miała innego wyjścia przystosować się do panującego systemu, marząc, że kiedyś będzie i u nas tak jak na Zachodzie. Zachodzie, który władza i media próbowały obywatelom zohydzić przedstawiając go jako zgniły kapitalizm. Kapitalizm , w którym rządzi wyzysk i demoralizacja. Dzisiaj w ten sam sposób próbuje się przedstawić Polakom Unię Europejską, czy też poszczególne kraje w tzw. prawdziwie polskich mediach lub tzw. mediach narodowych. Na szczęście wielu ludzi pamięta czas PRL-u a młodzież może przekonać się jak żyją ich równolatkowie we Francji, Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii choćby korzystając z programu Erasmus. Polska dzięki wejściu do Unii bardzo się zmieniła. Zniknęły dziurawe jezdnie i chodniki oraz odrapane fasady kamienic czy bloków. Po prostu staliśmy się częścią europy, nie tylko geograficznie ale i gospodarczo i politycznie. Tylko to prawo. Prawo, które nie pozwala kraść i kombinować. Prawo, które nakazuje rozliczyć się z otrzymanych środków co do euro. Prawo, które mówi, że członkostwo w Unii to nie tylko czerpanie korzyści finansowych ale i przestrzeganie Unijnego praw, które jest uchwalane przez wspólny Parlament lub traktaty podpisywane i ratyfikowane przez wszystkie państwa. I tak jak prawo poszczególnych państw jest zmieniane tak i prawo unijne podlega zmianom, w którym uczestniczą wszyscy członkowie Unii. Niestety prawo i standardy unijne nie są do zaakceptowania dla niektórych w Polsce, nawet jeśli to prawo i standardy akceptowali i podpisywali ich przedstawiciele. Dlatego wolą Polexit niż członkostwo w Unii. Wolą ryzyko powrotu do tego co było lub sen o Polsce od morza do morza. Więc wszystko albo nic. Oby tylko nasi wnukowie nie ocenili nas słowami Wyspiańskiego “Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.”Data dodania komentarza: 16.03.2026, 18:07Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącym
Reklama
Reklama