Skarga dotyczy sytuacji z 31 października 2025 roku i została zbadana przez komisję skarg, wniosków i petycji rady powiatu. Ta uznała skargę za zasadną.
- Grupa mieszkańców, spokojnych, trzeźwych, kulturalnych, została potraktowana jak intruzi we własnym urzędzie. Tylko dlatego, że chcieliśmy zrobić pamiątkowe zdjęcie z radnym. Usłyszeliśmy, że nie mamy do tego prawa. Wezwano do nas ochronę, próbowano nas usunąć. To rodzi fundamentalne pytanie, na które dziś musicie odpowiedzieć swoim głosowaniem. Czy starostwo powiatowe jest otwartym urzędem dla mieszkańców, czy stało się prywatnym folwarkiem władzy? Moja skarga nie jest atakiem personalnym, jest obroną zasad – mówił skarżący Kamil Siwek, związany z Nową Nadzieją.
W obronie starosty stanął wicestarosta, który był świadkiem sytuacji z końca października. Mirosław Walicki podkreślił, że spór rozegrał się poza godzinami pracy urzędu, po zakończeniu sesji. Sprostował, że to nie „ochrona”, a pracownik administracyjny starostwa, został wezwany. - Pani starosta działała wtedy jako administrator budynku. Sesja się skończyła i poprosiła o opuszczenie budynku – mówił wicestarosta.
– Czy zapytaliście starostę o zgodę na rozstawianie urządzeń do robienia zdjęć? Wypadałoby o to zapytać wcześniej. Po zwróceniu uwagi przez panią starostę, zachowaliście się panowie niewłaściwie – mówiła z kolei radna Krystyna Antolak, która całą sprawę nazwała „politycznym PR”.
W stonowany sposób wypowiedział się radny Sebastian Kieliszek, z którym skarżący chciał zrobić sobie zdjęcie. - Budynek urzędu po godzinach pracy nie stanowi przestrzeni publicznej. W mojej ocenie nie doszło tu do naruszenia przepisów. Zdarzenie miało miejsce po zakończonej sesji i po godzinach pracy urzędu. Ta skarga jest efektem niepotrzebnych emocji i subiektywnego odczucia – zaznaczał.
– Czym się różni ta sytuacja od spotkania z prawicowym redaktorem po godzinach pracy w starostwie? Tutaj chcą sobie zrobić zdjęcie, co trwa 1-2 minuty. Znowu dwie prędkości stosujemy? – dopytywał radny Marcin Kobus.
– Nie popadajmy w paranoję. Wykonanie jednego zdjęcia nie jest przestępstwem. Zdjęcie chciano wykonać chwilę po sesji. To nie jest problem, który powinniśmy roztrząsać na radzie powiatu. Nie powinniśmy zabraniać takich rzeczy – uważała radna Karolina Jamnicka-Kondej.
Na koniec blisko godzinnej dyskusji głos zabrała starosta.– To był ChatGpt? Nie napisał pan tego sam – rozpoczęła swoją wypowiedź, kierując się do Kamila Siwka – Ta skarga nie ma najmniejszego znaczenia. Nie ma żadnych sankcji w przypadku przyjęcia tej skargi. To co robicie, to po prostu próbujecie wypłynąć – broniła się. - My zostaliśmy radnymi, wy jeszcze nie. Dajcie nam pracować i robić działania dla potrzeb mieszkańców – dodała.
Głos zabrał radca prawny starostwa. Zwrócił uwagę, że skarga musi dotyczyć działalności „organu”, a nie osobiście Iwony Kurowskiej. Zaznaczył, że błędem było to, że ta sprawa została skierowana na posiedzenie komisji. Zdaniem mecenasa, każda decyzja rady powiatu w tej sprawie, może budzić podejrzenie legalności przez nadzór prawny wojewody.
Chwilę później radni głosowali nad zdjęciem tego punktu z obrad. Za było 12 radnych, przeciwko 11.
Łukasz Korycki




![Ogień w warsztacie. Poparzony mężczyzna [wideo] Ogień w warsztacie. Poparzony mężczyzna [wideo]](https://static2.wirtualnygarwolin.pl/data/articles/sm-16x9-ogien-w-warsztacie-poparzony-mezczyzna-wideo-1770964545.jpg)


Napisz komentarz
Komentarze