czwartek, 1 października 2026 20:00
Reklama
Reklama

Szukają młodych talentów Miętnem

Drugi turnus warsztatów podobnie jak pierwszy, zakończy otwarty dla publiczności pokaz, który odbędzie się w hali widowiskowo-sportowej Zespołu Szkół im.Stanisława Staszica w Miętnem 23 lipca (czwartek) o godzinie 19.00. Z Januszem Stokłosą, polskim kompozytorem, prezesem Teatru Studio Buffo w Warszawie rozmawia Eugeniusz J. Lisowiec Jak co roku, w czasie trwania warsztatów artystycznych przyjeżdża Pan do Miętnego. Jaki wymiar mają te wizyty?

Janusz Stokłosa ? Przyjechałem, żeby zobaczyć, co w tym roku się dzieje na warsztatach. Podobnie jak obecny na próbach Janusz Józefowicz. I to nie są pierwsze spotkania tego typu. Każdego roku pojawia się gdzieś na horyzoncie jakaś iskierka, jakaś indywidualność w wieku lat ośmiu, dziesięciu czy dwunastu i dlatego warto tu zaglądać, co roku. Skądś te talenty trzeba wydłubywać. Każda taka wizyta, zarówno moja jak i Janusza Józefowicza na taka cichą intencję. A nóż w tym gronie znajdziemy Kasię Groniec, Edytę Górniak, Roberta Janowskiego czy kogokolwiek z tego powszechnie znanego towarzystwa. I tak się zdarzyło, że w tegorocznym pierwszym turnusie pojawił się młody człowiek, dziesięcioletni Leon Natan ? Paszek, który wszystko wskazuje na to, że zagra główną rolę w naszym najnowszym przedsięwzięciu. W jakim, nie powiem i proszę mnie o to nie pytać.

Na drugim turnusie, ktoś zwrócił Panow uwagę?

Janusz Stokłosa ? Tak. Były to trzy dziewczyny ze starszej grupy wokalnej: Maja Mędrek ze Słupska, Agata Buczkowska z Wałcza i Julia Skierska z Rawy Mazowieckiej. Co będzie z nimi dalej, nie mogę powiedzieć. Pewne jest, ze są zdolne i utalentowane. Na pewno nie stracimy z nimi kontaktu.

Rekomendował je nam prowadzący z nimi zajęcia wokalne Wojtek Dmochowski. Z tą grupa ćwiczy gość z Petersburga z Rosji Siergiej Tupoguuzow. Jest on na warsztatach przygotowywany przez Janusza Józefowicza do roli Romea w musicalu Romeo i Julia wystawianym przez Janusza w  Petersburgu i w Moskwie..

Czy te wasze wizyty ograniczają się tylko do poszukiwania młodych, zdolnych talentów?

Janusz Stokłosa ? Warsztaty są firmowane przez Studio Buffo, a ja mam przyjemność przez dwadzieścia kilka lat mu prezesować. W związku z tym interesuje mnie praca naszych wybitnych fachowców pod kierownictwem Danusi Fidusiewicz, którzy naszym zdaniem są czołówką artystów ? pedagogów w kraju, którzy tym się zajmują. Dlatego też organizujemy te warsztaty w Miętnem po raz dwunasty, a w ogóle po raz dwudziesty trzeci. Spotykamy się w Miętnem z przychylnością i życzliwą pomocą ze strony dyrektora Zespołu Szkół im. Stanisława Staszyca Zdzisława Majewskiego i dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu Andrzeja Kujdy.

Jednym z pedagogów na warsztatach jest wspomniany już wcześniej Wojciech Dmochowski. Przed laty brał udział w castingu do pierwszego Metra. Zaśpiewał wtedy ?Nie chcę więcej? z repertuaru Michała Bajora. On nie wiedział wówczas, że pan współpracował z tym artystą. Czy pan pamięta jego egzamin, przesłuchanie?

Janusz Stokłosa ? Tak. Dokładnie w tym czasie współpracowałem ściśle z Michałem Bajorem. Prowadziłem jego zespól, który mu akompaniował, pisałem piosenki. Wojtek tego nie wiedział i troszeczkę się naciął na takie bardziej wąskie ucho igielne niż inni uczestnicy przesłuchania. Późnie jak kończył Wydział Piosenki Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, poprosił mnie o akompaniowanie mu na egzaminie dopuszczającym go do dyplomu. Oczywiście spełniłem jego prośbę i został dopuszczony do dyplomu, który z powodzeniem obronił.

W jego przypadku zamknęła się pewna całość. Był pedagogiem na pierwszych warsztatach w Miętnem i teraz po dwunastu latach jest nim znowu w tym samym miejscu. Jak by pan skomentował te zderzenia?

Janusz Stokłosa ? Powiem tak. My w swoim zawodzie jesteśmy dosyć nieoryginalni. Ponieważ nie tylko się koła zdarzeń zataczają, ale to jest taki rodzaj rutyny. Odkrywanie nowych ludzi, powracanie do przesłuchań, poszukiwania talentów jest w naturze naszego zawodu.

Zawsze opieraliśmy nasze zespoły na ludziach młodych, pełnych energii i to, że dwadzieścia kilka lat współpracujący z nami ludzie, którzy kiedyś uczestniczyli w takich castingach dziś sami te castingi i przesłuchania prowadzą i występują w roli pedagogów jest rzeczą naturalną. Ten zawód ten fach opiera się na mistrzach, czeladnikach, uczniach I terminatorach. Może ktoś uważa, ze tak nie jest. Ale ja i współpracujący z nami ludzie jesteśmy zwolennikami tej średniowiecznej zasady.

Dziękuję za rozmowę

Zdjęcia: Emilia Szopa

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: Errare humanum est Treść komentarza: Koniu, z cały szacunkiem , ale z Ciebie taki znawca prawa jak z Walickiego fachowiec od procedur przyznawania dofinansowania z PUP. Ale oczywiście Misiu musiał otworzyć swoją jadaczkę... Zapamiętaj sobie raz na zawsze - prawa się nie interpretuje Data dodania komentarza: 1.10.2026, 14:35 Źródło komentarza: Starcie o dotacje na sesji powiatowej. Radny zarzuca uznaniowość, władze mówią o próbie wywarcia presji Autor komentarza: dworek Treść komentarza: A kto od 1 października ( od dzisiaj ) będzie pełnić funkcję dyrektora Powiatowego Centrum Kultury i Promocji w Miętnem gdyż jak podano na portalu społecznościowym z dniem dzisiejszym Pani Radziej objęła funkcję dyrektora Ośrodka Kultury w Trojanowie ( a czy wiadomo który to już dyrektor za kadencji Walickiego i Kurowskiej ) Data dodania komentarza: 1.10.2026, 14:24 Źródło komentarza: Co stanie się z zabytkowym sprzętem rolniczym w Miętnym? Radni pytają o niszczejące dziedzictwo, starosta odpowiada Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Jakie szkody w lesie robią bobry? Akurat o las bym się nie czepiał, dbają o retencję jak nikt. Tu jeśli faktycznie bobry ryja w skarpie to trzeba je usunąć, to nie leśne grzęzawisko. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 13:35 Źródło komentarza: 7,8 mln zł na ratowanie skarpy nad Wisłą. Urzędnicy spierają się o zagrożenie Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Żal patrzeć, sprzęt sprzętem szkoda również, ale najbardziej boli stajnia która ledwo dyszy. W poprzednich kadencji były dofinansowania do zabytków, to poszła kasa na obiekty sakralne, ogrodzenia ich a nikt nie pokłonił się nad stajnią. Najlepiej by było jak by szkoła weszła pod piecze min rolnictwa jak to było kiedyś. Ta szkoła oraz infrastruktura obok niej to moloch, tysiące m powierzchni budynków, dziesiątki ha placóow, tereny kotłowni, garaży, obiekty sportowe pod dachem i na zewnątrz. Tam nie potrzeba 2 milionów tylko ze 30 na początek. Plus za park który jest zadbany, ale nim się opiekuje Centrum Powiatowe. Od cholery roboty. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 13:29 Źródło komentarza: Co stanie się z zabytkowym sprzętem rolniczym w Miętnym? Radni pytają o niszczejące dziedzictwo, starosta odpowiada
Reklama
Reklama