piątek, 1 maja 2026 08:09
Reklama
Reklama

WG Patronat: Damian, Wenecja i ... pies

?Bo ja mam bardzo dużo pomysłów?. Takim stwierdzeniem przywitał mnie Damian, prezentując najnowszy wynalazek z samochodem-zabawką w roli głównej. Inne małe osiągnięcia pokazuje na wyświetlaczu aparatu. Do tego akurat ciągnie go odkąd skończył dwa lata.   Już w najbliższą środę w Domu Kultury w Garwolinie wernisaż wystawy Damiana Szubińskiego ?Wenecja w obiektywie sześciolatka?. Z młodym autorem zdjęć o tym, co najbardziej fascynowało go w Wenecji i z jego rodzicami o fascynacji fotografią i nie tylko

rozmawia Justyna Dybcio

Justyna Dybcio: Damian, jak było w Wenecji?

Damian Szubiński: Dobrze. Robiliśmy bardzo dużo zdjęć.

Darek Szubiński: Podróż do Wenecji została zaplanowana między innymi z uwagi na Damiana, na jego pytania związane z tym miejscem, które wyobrażał sobie na podstawie jednej fotografii zawieszonej w naszym domu, wykonanej wiele lat wcześniej, podczas jednej z podróży do tego miasteczka. Żartobliwie wyjazd został nazwany męskim wyjazdem fotograficznym, bo z nami był jeszcze mój brat i szwagier. Wszyscy oczywiście na wyjazd mieliśmy zabrać aparaty fotograficzne. Wtedy okazało się, że Damian swój pierwszy aparat prawdopodobnie zgubił. Ale w ogóle się tym nie przejął. Usłyszałem tylko od niego: ?Tato, najwyżej będę robił zdjęcia twoim?. Ostatecznie pożyczył aparat od siostry, a po powrocie z Wenecji kupiliśmy mu nowy.

JD: Damian, opowiedz, mi co udało Ci się sfotografować w Wenecji?

Damian: (pokazując mi kolejne zdjęcia): Było dużo motorówek, a my mieszkaliśmy o tu, przy samej wodzie. Byli panowie, którzy pływali gondolami. W tym zdjęciu najbardziej podoba mi się to, że jest tak dużo kolorów. Tu jest gołąb, który już odlatywał, ale udało mi się go złapać. A tu jest dużo gołębi. Najwięcej ich było na Placu Świętego Marka, a w ogóle w Wenecji było bardzo dużo ludzi. O, a tu wisi pranie. Wiesza się je na sznurkach, a potem przesuwa na kołowrotkach.

JD: Ale najczęściej na Twoich zdjęciach widzę psy...

Damian: Tam było bardzo dużo psów. Tu jest pies, który przyszedł do baru i wybierał sobie soczek. Dziwne, żeby pies wybierał sobie soczek, prawda? A to jest wenecjanin (Damian pokazuje na psa z przewiązaną apaszką na szyi). Ten mi się najbardziej podobał, spotykaliśmy go prawie każdego dnia. A to zdjęcie jest fajne, bo pies podniósł łapę, a ten pan nogę w jednym momencie. O, a tu ja sobie szedłem, on wyszedł i się spojrzał no i co... zrobiłem mu zdjęcie.

Darek: Gdyby nie te zdjęcia, to nie wiedziałbym, że w Wenecji są psy, bo w ogóle nie zwracałem na nie uwagi. A on jak zobaczył psa, to biegł za nim, wyciągał aparat i robił zdjęcie. W tych zdjęciach najpiękniejsze są kadry, kompozycja i kolory. Damian od najmłodszych lat miał wyczucie do komponowania zdjęć. Kiedyś w Kazimierzu Dolnym powiedział ?Zobacz tata, jakie piękne kolory?. Zestawienie koloru drzew, chmur. Wyjął aparat i zrobił zdjęcie i wyszło świetnie.

JD: A kiedy pierwszy raz wziął aparat do ręki?

Darek: Miał 2 lata, kiedy zobaczyłem go z przewieszonym na szyi moim aparatem z dużym obiektywem i lampą błyskową . Całość sunęła się po ziemi tuż przed nim, a on dumnie szedł z tym ekwipunkiem do mnie z pokoju do kuchni. Do dziś nie wiemy, jak zdjął sprzęt ze stołu. Oczywiście ja na ten widok niemal zamarłem ... myślałemco i jak mogło spadać ze stołu, kiedy zakładał sobie to wszystko na szyję...

JD: A kiedy zrobił swoje pierwsze zdjęcie?

Marzena: Chyba jak miał trzy lata i prawdopodobnie było to nasze zdjęcie. Często robi mi i Darkowi zdjęcia, dając oczywiście stosowne instrukcje:?przytulcie się?, ?popatrzcie się na siebie?.

Darek: Czasami przychodzi do mnie do studia. Bierze aparat, który ledwo trzyma i robi zdjęcia. Kiedyś nawet jedno zdjęcie, które Damian zrobił poszło do albumu.

JD: Czy Damian ma jeszcze jakieś pasje? Już wiem, że jest miłośnikiem szarlotki, bo co chwilę biegnie do kuchni sprawdzić, czy się upiekła...

Marzena: Tak, lubi pomagać w kuchni. Staramy się, żeby poznawał, jak najwięcej rzeczy i mógł sam zdecydować, co chce robić, czym się będzie zajmował. Mamy w domu pianino, ale próbuje też gry na trąbce, skrzypcach czy akordeonie. Ma też na swoim koncie I nagrodę w konkursie literackim pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka i wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie literacko-plastycznym. Na pewno nigdy się nie nudzi, zawsze zorganizuje sobie czas.

JD: Chciałbyś jeszcze raz pojechać do Wenecji?

Damian: Nie, już nie. Teraz do Londynu, a później do Paryża.

JD: I pewnie z tatą i koniecznie z aparatem?

Damian: Tak. (Damian kiwa twierdząco głową).

Darek: Już mnie pytał, czy też pojedziemy bez kobiet. (śmiech)

Wernisaż wystawy "Wenecja w obiektywie sześciolatka" już w środę 9 listopada, o godzinie 17.00 w Galerii "Kotłownia" garwolińskiego Domu Kultury. Serdecznie zapraszamy.

fot. Darek Szubiński


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: ZniesmaczonyTreść komentarza: Wynika z tego że Wilbik i Kurowska mieli pismo Wojewody wcześniej i chowali go przed Przewodniczącym. Z wypowiedzi zainteresowanego wynika że sprawa się rypła i koniec. Trzymali to bo mysleli, że się uda w stylu Kurowskiej mataczyć. Z wypowiedzi Wilbika wynika też ze w tym czasie uzyskał też jakaś opinię prawną. Jak zazwyczaj pewnie swój geniusz wykazali prawnicy starostwa oplacani przecież i polegli Kurowskiej .A nawet formalnie prowadzący jej prywatne sprawy z Radą. Co gorsze ci Panowie podpisywali się pod decyzją Kurowskiej o umieszczenie Wilbika na liście orzeczników oraz pod umową z Majczyną. Zatem wpadka Wilbika to też bezpośrednio ich dzieło, nędzne fuszerki za ktore wzięli żywą kasę. Teraz piszą swoje głupoty dla robienia wody w głowach radnych. Jako winni tak oczywistej fuszerki powinni się usunąć w cień i nie pokazywać na oczy Tylko że ich "mowa trawa" nie tylko nie może być brana pod uwagę przez radnych Ale będzie służyła odpowiednim czynnikom, potwierdzajac zlamanie prawa i bezpośrednio osoby, które to haniebne bezprawie zainicjowały. Bo Panowie muszą w zeznaniach wyjawić kto dał im treści pisma Wojewody na które wyleli swoje wypociny oraz dlaczego odpowiadali osobom nieuprawnionym. Bo pismo było do Przewodniczącego, a oni go opracowali nie mając nawet jeho qprzyzwolenia. Bo go jeszcze nawet nie widzial. Klasyczny przyklad naruszenia i przekroczenie obowiązków tak przez urzędników starostwa jak i radców. I tego nie da się schować ani wyciszyć. Sprawa dzięki naszym mediom zyskała ogólnopolski rozgłos. Jest śledzona szczególnie w jednostkach nadrzednych . Z pewnością wojewoda dokończy sprawę i nada jej dalsze reperkusje. Trzeba zapewnić mieszkańców,ze sprawa tym razem będzie domknięta na amen. Tej wtopy nie wyciszą tajemnicze opinie wybitnych znawców lokalnego prawa. To nawet nie falandyzacja znana z poczatkow naszej nowej panstwiwosci. To nic nie znaczące próby narracji Bo nie prawnych wywodów, które zakasują gadki po mamrocie na ławeczce.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:59Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: podatnikTreść komentarza: A w charakterze jakim orzekał : doktora, znachora i czy kwity ma na to leczenie ,nie może się bidny najeść jak nie je już proszony na salony jak dawniej za przewodzenia Radzie bywałoData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:45Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: konioTreść komentarza: Wszystko dobrze tylko ,żeby twój misterny "plan" został wykonany potrzeby jest detektyw Bednarski. Nie wiem czy garwoliński Sieyes aż tak bardzo będzie pchał swoje "konsekrowane" łapki na koniec kadencji ,skórka to i owszem ale ..mysia z niej kołnierza nie uszyjesz. Pozdrawiam!!!!konioData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:23Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: konioTreść komentarza: Nie dożyjemy ,tak będzie dopiero w RAJU ,tu na ziemi nie ma szans na twój koncert życzeń. Choć może spotkać nas "niespodzianka "okaże się ,ze po lewicy świętego Piotra stoi ...Wilbik i jako "doświadczony fachowiec" od orzecznictwa o niepełnosprawności będzie kierował tych z drugą grupą na prawo a tych z pierwszą na lewo bo ja mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością ,że niektórzy nawet w Raju ustawią się lepiej niż ogół szczęśliwców...ech życie, chociażby pozagrobowe ale zawsze życie. Pozdrawiam!!!!konioData dodania komentarza: 30.04.2026, 19:16Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzuty
Reklama
Reklama