wtorek, 17 marca 2026 03:55
Reklama
Reklama

WG Patronat: Damian, Wenecja i ... pies

?Bo ja mam bardzo dużo pomysłów?. Takim stwierdzeniem przywitał mnie Damian, prezentując najnowszy wynalazek z samochodem-zabawką w roli głównej. Inne małe osiągnięcia pokazuje na wyświetlaczu aparatu. Do tego akurat ciągnie go odkąd skończył dwa lata.   Już w najbliższą środę w Domu Kultury w Garwolinie wernisaż wystawy Damiana Szubińskiego ?Wenecja w obiektywie sześciolatka?. Z młodym autorem zdjęć o tym, co najbardziej fascynowało go w Wenecji i z jego rodzicami o fascynacji fotografią i nie tylko

rozmawia Justyna Dybcio

Justyna Dybcio: Damian, jak było w Wenecji?

Damian Szubiński: Dobrze. Robiliśmy bardzo dużo zdjęć.

Darek Szubiński: Podróż do Wenecji została zaplanowana między innymi z uwagi na Damiana, na jego pytania związane z tym miejscem, które wyobrażał sobie na podstawie jednej fotografii zawieszonej w naszym domu, wykonanej wiele lat wcześniej, podczas jednej z podróży do tego miasteczka. Żartobliwie wyjazd został nazwany męskim wyjazdem fotograficznym, bo z nami był jeszcze mój brat i szwagier. Wszyscy oczywiście na wyjazd mieliśmy zabrać aparaty fotograficzne. Wtedy okazało się, że Damian swój pierwszy aparat prawdopodobnie zgubił. Ale w ogóle się tym nie przejął. Usłyszałem tylko od niego: ?Tato, najwyżej będę robił zdjęcia twoim?. Ostatecznie pożyczył aparat od siostry, a po powrocie z Wenecji kupiliśmy mu nowy.

JD: Damian, opowiedz, mi co udało Ci się sfotografować w Wenecji?

Damian: (pokazując mi kolejne zdjęcia): Było dużo motorówek, a my mieszkaliśmy o tu, przy samej wodzie. Byli panowie, którzy pływali gondolami. W tym zdjęciu najbardziej podoba mi się to, że jest tak dużo kolorów. Tu jest gołąb, który już odlatywał, ale udało mi się go złapać. A tu jest dużo gołębi. Najwięcej ich było na Placu Świętego Marka, a w ogóle w Wenecji było bardzo dużo ludzi. O, a tu wisi pranie. Wiesza się je na sznurkach, a potem przesuwa na kołowrotkach.

JD: Ale najczęściej na Twoich zdjęciach widzę psy...

Damian: Tam było bardzo dużo psów. Tu jest pies, który przyszedł do baru i wybierał sobie soczek. Dziwne, żeby pies wybierał sobie soczek, prawda? A to jest wenecjanin (Damian pokazuje na psa z przewiązaną apaszką na szyi). Ten mi się najbardziej podobał, spotykaliśmy go prawie każdego dnia. A to zdjęcie jest fajne, bo pies podniósł łapę, a ten pan nogę w jednym momencie. O, a tu ja sobie szedłem, on wyszedł i się spojrzał no i co... zrobiłem mu zdjęcie.

Darek: Gdyby nie te zdjęcia, to nie wiedziałbym, że w Wenecji są psy, bo w ogóle nie zwracałem na nie uwagi. A on jak zobaczył psa, to biegł za nim, wyciągał aparat i robił zdjęcie. W tych zdjęciach najpiękniejsze są kadry, kompozycja i kolory. Damian od najmłodszych lat miał wyczucie do komponowania zdjęć. Kiedyś w Kazimierzu Dolnym powiedział ?Zobacz tata, jakie piękne kolory?. Zestawienie koloru drzew, chmur. Wyjął aparat i zrobił zdjęcie i wyszło świetnie.

JD: A kiedy pierwszy raz wziął aparat do ręki?

Darek: Miał 2 lata, kiedy zobaczyłem go z przewieszonym na szyi moim aparatem z dużym obiektywem i lampą błyskową . Całość sunęła się po ziemi tuż przed nim, a on dumnie szedł z tym ekwipunkiem do mnie z pokoju do kuchni. Do dziś nie wiemy, jak zdjął sprzęt ze stołu. Oczywiście ja na ten widok niemal zamarłem ... myślałemco i jak mogło spadać ze stołu, kiedy zakładał sobie to wszystko na szyję...

JD: A kiedy zrobił swoje pierwsze zdjęcie?

Marzena: Chyba jak miał trzy lata i prawdopodobnie było to nasze zdjęcie. Często robi mi i Darkowi zdjęcia, dając oczywiście stosowne instrukcje:?przytulcie się?, ?popatrzcie się na siebie?.

Darek: Czasami przychodzi do mnie do studia. Bierze aparat, który ledwo trzyma i robi zdjęcia. Kiedyś nawet jedno zdjęcie, które Damian zrobił poszło do albumu.

JD: Czy Damian ma jeszcze jakieś pasje? Już wiem, że jest miłośnikiem szarlotki, bo co chwilę biegnie do kuchni sprawdzić, czy się upiekła...

Marzena: Tak, lubi pomagać w kuchni. Staramy się, żeby poznawał, jak najwięcej rzeczy i mógł sam zdecydować, co chce robić, czym się będzie zajmował. Mamy w domu pianino, ale próbuje też gry na trąbce, skrzypcach czy akordeonie. Ma też na swoim koncie I nagrodę w konkursie literackim pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka i wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie literacko-plastycznym. Na pewno nigdy się nie nudzi, zawsze zorganizuje sobie czas.

JD: Chciałbyś jeszcze raz pojechać do Wenecji?

Damian: Nie, już nie. Teraz do Londynu, a później do Paryża.

JD: I pewnie z tatą i koniecznie z aparatem?

Damian: Tak. (Damian kiwa twierdząco głową).

Darek: Już mnie pytał, czy też pojedziemy bez kobiet. (śmiech)

Wernisaż wystawy "Wenecja w obiektywie sześciolatka" już w środę 9 listopada, o godzinie 17.00 w Galerii "Kotłownia" garwolińskiego Domu Kultury. Serdecznie zapraszamy.

fot. Darek Szubiński


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: Jan NiezbędnyTreść komentarza: Tak bo ma w tym swój koci interesData dodania komentarza: 16.03.2026, 20:31Źródło komentarza: Spór o historyczny bruk przy dawnej pralni w Koszarach. Była kontrola konserwatoraAutor komentarza: Kasandra IITreść komentarza: W sedno sprawy. Należy ponadto zauważyć, iż Pani Starosta w bardzo nieelegancki sposób potraktowała także Egona. Widać, iż nie potrafi zapanować nad emocjami ale w dalszym ciągu ślepo brnie dalej w tym kierunku. Ta pułapka psychologiczna, która miała wg mnie wytrącić z równowagi Pana Przewodniczącego, Panią Karolinę i Radnego Marcina Kobusa przyniosła wręcz odwrotny skutek, gdyż w/w osoby zachowały spokój. To wyraźna analogia do sytuacji, gdy niegdyś Roman Giertych z mównicy sejmowej skutecznie wytrącił z równowagi Jarosława Kaczyńskiego (Jarku, złaź z mównicy). Pani Starosto, spróbuje Pani wznieść się ponad podziałami i działać dla dobra mieszkańców powiatu. PS bardzo mi się podoba, jak zwraca się Pani na sesji do "swoich" radnych per Mirku, Norbercie, Sebastianie - jakież to romantyczne....Data dodania komentarza: 16.03.2026, 20:16Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącymAutor komentarza: Obserwator ABCTreść komentarza: To symptomatyczne. Zawody sportowe wstrzymywaly wojny i spory. A zawodnicy dumni byli reprezentujac swoje barwy. Po raz pierwszy barwy powiatu zostały zamarznięte przez chciwość jednostki. Jej bylejakość odrzuciła jednak wszystkich i nikt nie pragnie prezentować tych barw hańba. Smutne brzemię agresywnej głupoty, braku samokrytyki i pogoni za własną kasą. Obraz przeraża.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 19:32Źródło komentarza: Gmina Łaskarzew najlepsza pod samorządową siatkąAutor komentarza: Obywatel PiszczykTreść komentarza: Wreszcie Bedok wyznał prawdę, że marzy mu się powrót do siermiężnego i szarego PRL-u. Stwierdza nawet, że wtedy było mniej biurokracji. Zapomina dodać, że na biurokracji i magii urzędniczej pieczątki był on zbudowany. Tak samo zapomina o tym, że wybierając się do urzędu, najlepiej było zabrać ze sobą deficytową kawę lub czekoladę. Również aby dostać coś z pod lady w sklepie dobrze było mieć suwenir lub znajomości. O paszporcie na komendzie MO i kolejkach pod ambasadami po wizy nie wspomnę. Talon na samochód i skierowanie na wczasy do Bułgarii to był szczyt marzeń Nieco mniejszy był przydział na węgiel czy nawozy. Powrót do takiej rzeczywistości marzy się Bedokowi i jemu podobnym. Kto miał pieczątkę lub stanowisko ten miał władzę. Ale nawet stanowisko kierownika w sklepie czy składzie budowlanym dawało duże możliwości. Zaradność i kombinatorstwo liczyło bardziej niż wiedza i wykształcenie. Zresztą, kto nie pamięta popularnych powiedzonek, o maturze czy PKS-ie. Oczywiście znacząca większość obywateli musiał bo nie miała innego wyjścia przystosować się do panującego systemu, marząc, że kiedyś będzie i u nas tak jak na Zachodzie. Zachodzie, który władza i media próbowały obywatelom zohydzić przedstawiając go jako zgniły kapitalizm. Kapitalizm , w którym rządzi wyzysk i demoralizacja. Dzisiaj w ten sam sposób próbuje się przedstawić Polakom Unię Europejską, czy też poszczególne kraje w tzw. prawdziwie polskich mediach lub tzw. mediach narodowych. Na szczęście wielu ludzi pamięta czas PRL-u a młodzież może przekonać się jak żyją ich równolatkowie we Francji, Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii choćby korzystając z programu Erasmus. Polska dzięki wejściu do Unii bardzo się zmieniła. Zniknęły dziurawe jezdnie i chodniki oraz odrapane fasady kamienic czy bloków. Po prostu staliśmy się częścią europy, nie tylko geograficznie ale i gospodarczo i politycznie. Tylko to prawo. Prawo, które nie pozwala kraść i kombinować. Prawo, które nakazuje rozliczyć się z otrzymanych środków co do euro. Prawo, które mówi, że członkostwo w Unii to nie tylko czerpanie korzyści finansowych ale i przestrzeganie Unijnego praw, które jest uchwalane przez wspólny Parlament lub traktaty podpisywane i ratyfikowane przez wszystkie państwa. I tak jak prawo poszczególnych państw jest zmieniane tak i prawo unijne podlega zmianom, w którym uczestniczą wszyscy członkowie Unii. Niestety prawo i standardy unijne nie są do zaakceptowania dla niektórych w Polsce, nawet jeśli to prawo i standardy akceptowali i podpisywali ich przedstawiciele. Dlatego wolą Polexit niż członkostwo w Unii. Wolą ryzyko powrotu do tego co było lub sen o Polsce od morza do morza. Więc wszystko albo nic. Oby tylko nasi wnukowie nie ocenili nas słowami Wyspiańskiego “Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur.”Data dodania komentarza: 16.03.2026, 18:07Źródło komentarza: Radni nie głosowali nad odwołaniem. Michał Pałyska nadal przewodniczącym
Reklama
Reklama