sobota, 26 września 2026 15:25
Reklama
Reklama

Jak ucztowali nasi przodkowie?

Znamienne dla świąt Bożego Narodzenia jest to, że w tradycję najmocniej wpisały się zwyczaje (także kulinarne) charakterystyczne dla Wigilii, która jest przecież tylko czasem oczekiwania na właściwe święto. Co jadano w Wigilię na Mazowszu? Na początku XX w. w mazowieckich chatach wśród potraw, które gościły na wigilijnym stole były: barszcz grzybowy na kwasie z kapusty, zupa lub kompot z suszonych owoców, kapusta z grochem lub z fasolą, a także kluski rwaki formowane w dłoniach. Z tych ostatnich wróżono grubość kłosów w przyszłym roku. Z ryb tylko śledzie Wspólną cechą wigilijnych wieczerzy w poszczególnych rejonach było spożywanie postnych dań. Ich liczba była uzależniona od zamożności domu. Domownicy musieli chociaż po trochu spróbować wszystkich potraw ? wróżyło to urodzaj. ? W radomskim kolację zaczynano od zupy. Popularny był barszcz grzybowy z kluskami, żur z chlebem czy też kapuśniak z kwaszonej kapusty ? mówi dr Justyna Górska-Streicher, etnografka z Muzeum Wsi Radomskiej. ? Na stole musiały znaleźć się również wszystkie rodzaje kaszy, pierogi z nadzieniem z grzybów lub siemienia lnianego. Stosunkowo rzadko podawano ryby ? jeśli już, to śledzie. Zgodnie z polskim zwyczajem potrawy wigilijne powinny być postne, czyli bezmięsne i bez użycia tłuszczów zwierzęcych. ? Na Kurpiach, podczas wigilijnej wieczerzy, pojawiały się na stołach gotowane ziemniaki i kasze. Często była to kasza jaglana polewana olejem lnianym. Podawano kapustę kwaszoną z dodatkiem grzybów lub grochu, kluski z makiem, zupę owocową z kluskami, robioną z suszonych jagód i doprawianą miodem, a także barszcz czerwony. Na stołach bardziej zamożnych Kurpiów można było znaleźć smażoną rybę, a w biedniejszych domach jedynie śledzie. W późniejszym okresie bożonarodzeniowe menu rozszerzyło się o pierogi z kapustą i grzybami ? opowiada Paulina Hoffman-Orlicka, historyczka z Muzeum Kultury Kurpiowskiej. Dary ogrodu, lasu, pola i wody Nieco inaczej przedstawiały się potrawy wigilijne na stołach dworskich i mieszczańskich. Na wieczerzę podawano barszcz czerwony z uszkami lub ziemniakami, zupę rybną, zupę migdałową. Ryby przyrządzano na różne sposoby. Był m.in. karp na szaro, szczupak z szafranem, karp smażony i śledzie. ? Starano się, aby potrawy wigilijne robione były ze wszystkich płodów ziemi, żeby nie zabrakło pożywienia przez kolejny rok. Produkty na postne jadło powinny być pozyskane z ogrodu, lasu, pola i wody ? podkreśla Danuta Krześniak z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. ? Przygotowywano je więc z mąki, kaszy, warzyw, owoców, grzybów i miodu. Nawet w najbiedniejszych rodzinach jadano solone śledzie, które można było dość tanio nabyć w wiejskiej karczmie czy w sklepiku w miasteczku. Inna sprawa, że jakość śledzi pozostawiała wiele do życzenia ? dodaje etnografka. Trzęsionki i drożdżowe Zupełnie inaczej wyglądało menu bożonarodzeniowe. W pierwszy dzień świąt obowiązywał zakaz wykonywania jakichkolwiek prac, poza niezbędnym obrządkiem w gospodarstwie. ? Zakaz pracy, a więc i gotowania, sprawiał, że na śniadanie jadano przygotowany wcześniej żur z jajkami i kiełbasą, a często zadowalano się wyłącznie plackiem drożdżowym, popijanym kawą zbożową ? mówi dr Justyna Górska-Streicher. ? Na obiad jadano zimne mięsa i kiełbasy z chlebem. Za to drugiego dnia świąt na stoły trafiały wędzone w owocowym dymie wędliny, charakterystyczne trzęsionki, czyli mięsne galarety z formy, pasztety, jaja i rzecz jasna ciasta: makowce, serniki i najbardziej lubiane drożdżowe z kruszonkami. Jeśli rosół, to tylko wołowy Wedle niektórych, jedyną potrawą, którą wolno było ugotować tego dnia, był rosół wołowy na pamiątkę tego, że wół towarzyszył Dzieciątku w stajence betlejemskiej. Pierwszy dzień świąt spędzano w ścisłym gronie rodzinnym. ? W tradycji polskiej Boże Narodzenie jest czasem głębokich przeżyć religijnych, ale jest też okresem sprzyjającym ucztowaniu. Nawet w biedniejszych domach na świątecznych stolach musiały być potrawy mięsne ? przypomina Danuta Krześniak z sierpeckiego skansenu. ? Na obiad podawano rosół wołowy z kluskami krajanymi, kotlety mielone, kapustę na mięsie. Na zimno spożywano kaszanki, salcesony i mięsa. Samorząd Mazowsza z życzeniami dla mieszkańców Jedną z bożonarodzeniowych tradycji jest składanie sobie życzeń świątecznych. To stara, piękna tradycja świadcząca o tym, że życzenia były traktowane jako forma daru. Wierzono w sprawczą moc słowa płynącego prosto z serca. https://www.youtube.com/watch?v=djr0PalB1cI&feature=youtu.be

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: Wojtek63 Treść komentarza: Bardzo fajny obiekt z trybuną dającą kibicom osłonę przed deszczem i wiatrem. Dla jasności odnośnie trybuny: jest to absolutnie to mój przytyk do ,,trybuny- bubla'' jaki powstał w Garwolinie (to tak na marginesie). Wracając do piłkarskiego Borowia: warunki Infrastrukturalne są, czyli teraz co ? Jastrzębie w sezonie 2027/28 zagrają w warszawskiej B klasie ? Warszawskiej, ponieważ ta siedlecka piłka nożna lig niższych to jeden wielki sportowy muł. Jestem pewien, że sponsorzy się znajdą, bo... parafrazując klasyka : Gmina rządzi, Gmina radzi, Gmina nigdy was nie zdradzi :-) Data dodania komentarza: 26.09.2026, 07:45 Źródło komentarza: Nowy kompleks sportowy w Borowiu oficjalnie otwarty. Powstał nowoczesny stadion Autor komentarza: Polak mały Treść komentarza: Razem czy osobno? Ten naród tak podzielony jak obecnie nigdy nie był w swojej historii . Dzisiaj jego połowa odmawia drugiej jego połowie prawa do polskości, patriotyzmu i wiary . Wszelkie autorytety zostały oplute i zohydzone. Na ich miejsce wskazano nowych bohaterów, którzy zostali wyciągnięci z otchłani niebytu. Ludzi, których jak kiedyś wskazała i namaściła partia. Interes państwa zastąpił interes partyjny, a bezpieczeństwo narodowe zeszło na plan dalszy. Ważniejsze od niego stało się zdobycie władzy i wyeliminowanie przeciwnika. Pytanie. Ile razy uda nam się jeszcze powstać? Cz po raz kolejny musimy upaść aby się zjednoczyć ? Data dodania komentarza: 25.09.2026, 20:30 Źródło komentarza: Uczcijmy razem Polskie Państwo Podziemne Autor komentarza: hutnik Treść komentarza: A po co tam jeszcze i Woźniak? kim on jest i co zrobił dla rozwoju Trąbek? Powinien zwrócić wszystkie pobrane diety poselskie na rozwój miejscowości w której pasożytuje odkąd został posłem. Data dodania komentarza: 25.09.2026, 13:30 Źródło komentarza: Ambasador Włoch odwiedził Zignago Vetro Polska w Trąbkach Autor komentarza: Wojtek63 Treść komentarza: Szanowni Pracownicy Huty Czechy. Czym Wy się martwicie ? Minimalnymi płacami, które Wam daje niejaki Italiano Administratore Paolo Pacini ? Broń Boże, nie myślcie o lepszych wynagrodzeniach za ciężką pracę. Przecież to najmniej istotny składnik Waszego ,,huckiego'' życia. Pracujcie i... pracujcie, pracujcie. Aż do śmierci. Tak nawet mówi katolicki ksiądz w kościele. I dużo pln dawajcie dla kościoła. Boska nagroda Was czeka, ale... w Hucie nagrody już rozdane. Te symboliczne i te mniej symboliczne. To nie były nagrody dla Was- pracowników linii produkcyjnych . Te nagrody były dla dla kierownictwa. Tego zakładowego, a bardziej dla tego politycznego. Na pocieszenie- tak się dzieje w całym świecie. Inaczej nie będzie. Zatem Wam, Szanowni pracownicy Huty Czechy pozostaje radośnie zatańczyć w rytm tej przecudownej włoskiej, starej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=s3Nr-FoA9Ps Data dodania komentarza: 25.09.2026, 13:03 Źródło komentarza: Ambasador Włoch odwiedził Zignago Vetro Polska w Trąbkach
Reklama
Reklama