piątek, 1 maja 2026 13:09
Reklama
Reklama

Cudzoziemcy na Mazowszu

Żaden inny polski region nie przyciąga cudzoziemców bardziej niż Mazowsze, w którym mieszka ponad 300 tysięcy obcokrajowców. Najwięcej z nich pochodzi z Ukrainy, Białorusi, Indii i Wietnamu.
Cudzoziemcy na Mazowszu

Autor: StockSnap z Pixabay

Wśród wszystkich województw to Mazowsze jest – od lat – najpopularniejsze wśród osób z zagranicy osiedlających się w naszym kraju. Aż 30 proc. wniosków cudzoziemców o zezwolenie na pobyt czasowy lub stały w Polsce trafia do wojewody mazowieckiego, czyli aż tylu z nich chce zamieszkać w naszym regionie. 

Jak wynika z rządowych statystyk, nieuwzględniających imigrantów, którym przyznano już polskie obywatelstwo, na Mazowszu mieszka obecnie 318 tys. obcokrajowców, z czego prawie 147 tys. Ukraińców, 69 tys. Białorusinów i 10,7 tys. Hindusów. Oprócz nich najliczniejszą grupą cudzoziemców w naszym regionie są Wietnamczycy. Według danych GUS większość obcokrajowców na Mazowszu mieszka w aglomeracji warszawskiej.

Dużo  zmieniła  wojna

Statystyki ZUS wskazują z kolei, że liczba obcokrajowców mieszkających i pracujących w naszym regionie od kilku lat rośnie (podobnie jest w całym kraju). Wynika to deficytu pracowników w wielu branżach, który w coraz większym stopniu zapełniany jest osobami z zagranicy. I to coraz częściej z odległych państw. W ubiegłym roku wniosek o zezwolenie na pracę w naszym kraju złożyło na Mazowszu ponad 100 tys. cudzoziemców, z tego aż 11,7 proc. stanowili Filipińczycy, 10,2 proc. – Hindusi, 9,3 proc. – Nepalczycy, 9 proc. – Kolumbijczycy, 7,1 proc. – Uzbecy, 6,6 proc. Turcy, a 5,9 proc. – Kirgizi. Przyjeżdżają do nas, bo przez imigrantów zarobkowych jesteśmy już postrzegani jako atrakcyjny kraj, w którym mogą zarabiać nawet kilkakrotnie więcej niż u siebie. 

Ale to nie jedyna przyczyna. Przed wybuchem wojny w Ukrainie pracowało w Polsce setki tysięcy ukraińskich mężczyzn. Po napaści Rosji na naszego wschodniego sąsiada przestano ich wypuszczać za granicę. Zaczęli więc zastępować ich pracownicy z innych państw, głównie z Filipin, Kolumbii, Nepalu, Wietnamu i Indii. Na Mazowszu jednym z ich największych skupisk są okolice Grójca, bo tamtejsze, największe w kraju zagłębie sadownicze potrzebuje tysięcy rąk do pracy. 

– W mazowieckim sadownictwie, tak jak w całym polskim rolnictwie, od lat brakuje pracowników sezonowych z Polski. Tę lukę najpierw zapełnili Ukraińcy, a gdy ich zabrakło po wybuchu wojny w Ukrainie, zaczęli ich zastępować mężczyźni z innych państw – mówi Leszek Przybytniak, sadownik spod Grójca, społecznik i były radny województwa mazowieckiego. Dodaje, że grójeckie sadownictwo bez pracowników zza granicy nie byłoby w stanie funkcjonować. 

To samo można powiedzieć np. o zagłębiu pieczarkarskim wokół Siedlec i Łosic, ale na Mazowszu (tak samo, jak w całej Polsce) taka sytuacja występuje w wielu innych branżach, które nawet przy tysiącach już zatrudnionych cudzoziemców wciąż cierpią na deficyt rąk do pracy. I stąd bierze się ciągły napływ kolejnych pracowników z innych krajów.

– W naszym regionie były już sytuacje, że ze względu na niedobór pracowników na niektórych plantacjach truskawek nie zebrano owoców, a w sadach zbierano jabłka dopiero w listopadzie, gdy skończył się już szczyt prac sezonowych. Pracowników brakuje nie tylko na Mazowszu, ale w całej Polsce. Główną przyczyną jest kryzys demograficzny.  W odpowiedzi na deficyt pracowników rolnicy, sadownicy czy przedsiębiorcy ściągają do pracy cudzoziemców, bo nie mają innego wyjścia i na razie nie widać innego sposobu na rozwiązanie problemu tego niedoboru – mówi Rafał Rajkowski, wicemarszałek województwa mazowieckiego. 

Druga  ojczyzna

Pierwsze miesiące, a nawet lata w Polsce, są dla cudzoziemców trudne. Szczególnie dla tych, którzy nie planowali wcześniej przeprowadzki do naszego kraju, nie przygotowywali się do tego (jak uchodźcy wojenni) lub przybyli do nas spoza Europy, z krajów o odmiennej kulturze. Tych drugich mamy coraz więc i dlatego potrzeba integracji cudzoziemców, wsparcia ich w zaadaptowaniu się do polskich warunków, nasila się. 

To dlatego w ramach rządowego programu mają powstać w całym kraju centra integracji cudzoziemców, finansowane ze środków unijnych. Na Mazowszu w ramach tego programu realizowany jest projekt „Mazowieckie Mosty Międzykulturowe”, którego główną częścią będzie utworzenie sześciu centrów integracji cudzoziemców (CIC): w Warszawie, Ciechanowie, Ostrołęce, Płocku, Radomiu i Siedlcach. Realizacją tego projektu, w tym tworzeniem takich placówek, na podstawie umowy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, zajmuje się – we współpracy z Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim oraz organizacjami pozarządowymi, pomagającymi cudzoziemcom – Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej (jednostka samorządu Mazowsza). 

Centra Integracji Cudzoziemców mają zapewnić im kompleksowe wsparcie w jednym miejscu. Będą one punktami informacyjno-doradczymi, w których obcokrajowcy będą mogli uzyskać pomoc w sprawach, z jakimi stykają się w codziennym życiu, a są ważne z punktu widzenia adaptacji w polskich warunkach. Zakres udzielanych informacji obejmie m.in. sprawy związane z legalizacją pobytu w Polsce, z pracą czy opieką zdrowotną. 

Centra będą też oferowały m.in. nieodpłatne kursy języka polskiego. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, nie będą to ośrodki pobytu czy obozy dla obcokrajowców (nie będzie w nich żadnych opcji zamieszkania czy nocowania). Będzie to wyłącznie przestrzeń biurowa, czynna przez część dnia, w której będzie można uzyskać m.in. informacje o tym, jak poruszać się w polskich realiach urzędowych.

Cały artykuł dostępny jest na stronie mazovia.pl oraz na łamach miesięcznika Mazowsze serce Polski. 

Tekst płatny


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: ABCTreść komentarza: Zarząd powiatu lub starosta nie może powierzyć radnemu powiatu, w którym radny uzyskał mandat, wykonywania pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej. To literalny zapis art.23 ust.5 ustawy o samorządzie powiatowym . Powierzenie takiej pracy w zespole orzekania moglo nastąpić tylko w wyniku beztroskiego wpisania na listę. Chcąc dać kasę i pogłaskać przechodzę przy braku reakcji prawników bez zmrugniecia okiem wywaliła go z Rady. Ciekawe czy drugi z neofitów też już coś otrzymał, czy nosi piłki za friko. No I Jaroń, ten też podlega bezpośrednio pod Kurowską Jego los z tego artykułu jest policzony. To będzie kolejny ruch Wojewody? Sypią się zamki z piasku Kurowskiej chociaż ją wciągają takie rozgrywki No ale najważniejsze że już absolutorium którego nie dostanie i głosowania nad odwołaniem. I trzeba będzie witać nową miotłę. Oby tylko się szybko nie zdarła, bo jak widać:"czas dom wysprzątać dzieci".Data dodania komentarza: 1.05.2026, 09:44Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: wyborca Pana WielbikaTreść komentarza: skoro Pan Wielbik twierdzi, że nie naruszył przepisów to znaczy, że ich nie naruszył i sprawa powinna być natychmiast zamknięta. Konsekwencje całego zamieszania powinien ponieść wojewoda.Data dodania komentarza: 1.05.2026, 07:28Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzutyAutor komentarza: Nicola KargulTreść komentarza: czyli wina kierowcy nissana, ciągników wg nie wyprzedza się. one zawsze skręcają wtedy, kiedy wyprzedza je inny pojazd.Data dodania komentarza: 1.05.2026, 07:25Źródło komentarza: Ciągnik uderzył w nissana, którym podróżowało pięć osóbAutor komentarza: TomekTreść komentarza: Ja mam pytanie, skoro twierdzi że nie naruszył prawa to jak były załatwione kwestie jego wynagrodzenia za powołane do zespołu ds. orzekania? Skoro nie umowa zlecenie to jaka forma? Bo tu akurat jest jasność tego przepisu i mamy 1:1 odwzorowanie w rzeczywistości.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 23:38Źródło komentarza: „Nie naruszyłem przepisów”. Radny Wilbik odpowiada na zarzuty
Reklama
Reklama