Damian Łapacz, mieszkaniec Sośninki w gminie Łaskarzew, z powodzeniem ukończył wczoraj tegoroczną edycję ultramaratonu Wisła 1200. Na pokonanie liczącej około 1200 kilometrów trasy od źródeł Wisły na Baraniej Górze do Gdańska potrzebował 105 godzin i 29 minut, co pozwoliło mu ukończyć rywalizację w pierwszej setce zawodników.
Choć wynik robi wrażenie, droga do mety nie należała do łatwych. Już podczas wyścigu zawodnik musiał zmierzyć się z bólem ścięgna Achillesa. Nie zabrakło również problemów technicznych – na trasie złapał gumę, a po jednym z odcinków musiał poradzić sobie także ze scentrowanym kołem.
Ultramaraton rozgrywany jest w formule samowystarczalnej, dlatego uczestnicy sami organizują sobie postoje i odpoczynek. Damian spał jedynie krótko, korzystając z przypadkowych miejsc noclegowych napotkanych po drodze. Liczyła się każda godzina i każda minuta.
Najpiękniejszym momentem była jednak meta w Gdańsku. Na finiszu czekała na niego liczna grupa kibiców – narzeczona, znajomi oraz koledzy z amatorskiej drużyny piłkarskiej Sprzęgło Sosnowiec z gminy Łaskarzew. Ich obecność była nagrodą za ponad cztery doby ogromnego wysiłku i determinacji.
Ukończenie Wisły 1200 to osiągnięcie, którego podejmuje się niewielu kolarzy. Trasa prowadzi przez niemal całą Polskę i wymaga nie tylko doskonałego przygotowania fizycznego, ale także odporności psychicznej oraz umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami losu. Damian Łapacz udowodnił, że wszystkie te cechy posiada, z powodzeniem meldując się na mecie jednego z najbardziej wymagających ultramaratonów rowerowych w kraju.
red./fot. Snajper Sośninka




Napisz komentarz
Komentarze