czwartek, 22 stycznia 2026 00:49
Reklama
Reklama

Marzenia zaczynają się na lokalnych biegach. Emilia Mazek dowodem!

Choć od triumfu w Maratonie Warszawskim minął już tydzień, emocje po zdobyciu tytułu mistrzyni Polski wciąż towarzyszą Emilii Mazek. Biegaczka pochodząca z Garwolina przyznaje, że to najcenniejszy medal w jej dotychczasowej karierze.
Marzenia zaczynają się na lokalnych biegach. Emilia Mazek dowodem!
Emilia Mazek z pierwszym trenerem Stanisławem Busztą

Autor: Łukasz Korycki

– Czuję się jeszcze zmęczona po maratonie, ale emocje już opadają. Bardzo się cieszę, bo medale mistrzostw Polski już miałam, ale medale są trzy, a mistrzyni jest tylko jedna – mówi zawodniczka, która dzisiaj wręczała nagrody podczas finału XIV Grand Prix Ziemi Garwolińskiej.

Trudny bieg, wielki tytuł

Emilia Mazek zdobyła mistrzostwo Polski, choć – jak sama przyznaje – bieg wcale nie ułożył się po jej myśli. – Od początku nie szło tak, jak miało być. Czułam się fatalnie, tempo spadło, a na ostatnich kilometrach musiałam nawet przechodzić do marszu, bo odcięło mi nogi – wspomina. – Chciałam złamać 2:30, a dobiegłam z 2:35. Wynik nie jest zadowalający, ale na rekordy jeszcze przyjdzie czas. Teraz mam tytuł mistrzyni Polski – mówi.

Zwycięstwo w Warszawie przyniosło Emilii nie tylko złoty medal, ale też sporą rozpoznawalność. – Sukces bardzo się rozniósł, przybyło mi mnóstwo followersów na Instagramie, pojawiły się wywiady. Na oferty sponsorskie jeszcze czekam, więc jeśli ktoś chciałby współpracować – zapraszam – śmieje się biegaczka.

Choć tytuł brzmi dumnie, codzienność Emilii daleka jest od sportowego luksusu. – Na co dzień pracuję w Sklepie Biegacza na pełen etat. Zazwyczaj spędzam w pracy 10 godzin, a biegam przed nią – wstaję o 6, o 7 jestem na treningu, potem od 10 do 21 w pracy. Oprócz biegania i pracy nie mam na nic innego czasu – opowiada.

Mimo ogromnego wysiłku, biegaczka nie zamierza odpuszczać. Jej sportowy cel pozostaje jasno określony. – Nie spocznę, dopóki nie złamię 2:30 w maratonie. Wiem, że jestem na to gotowa, ale w maratonie musi zagrać wszystko – zapowiada.

Początki w Garwolinie

Mistrzyni Polski doskonale pamięta swoje sportowe początki, które związane są właśnie z Garwolinem. – Pierwszy mój bieg masowy to „Bieg do wiosny” – wystartowałam w halówkach i bawełnianej koszulce, kompletnie nieprzygotowana, a mimo to wygrałam. To mnie zmotywowało, by spróbować dalej – wspomina.

Z sentymentem obserwuje też rozwój lokalnego cyklu Grand Prix Ziemi Garwolińskiej, w którym kiedyś startowała, a dziś wraca jako gość honorowy i mistrzyni. – Fajnie, że takich imprez jest coraz więcej. Widać, że bieganie znów stało się modne, a to bardzo dobrze – podkreśla.

Na koniec Emilia Mazek kieruje kilka słów do tych, którzy dopiero myślą o rozpoczęciu przygody z bieganiem. – Nie zachęcam, żeby od razu ruszać z kanapy na start, bo to może się źle skończyć. Lepiej zacząć od marszobiegów i dobrych butów. Ale warto spróbować – nie każdy musi być mistrzem świata czy Polski, ale każdy może coś dla siebie z tego wyciągnąć. Nawet ta satysfakcja, że każdego dnia możemy być lepsi od tego, co było kiedyś, jest bezcenna – przyznaje.

Łukasz Korycki


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Wojtek63 10.10.2025 20:41
Moje największe wyrazy szacunku, uznania i podziwu dla Pani Emilki Mazek i Pana Stanisława Buszty. Te dwie Osoby to rzeczywiście Pani i Pan przez duże ,,P''. Ja dla odmiany w biegu ,,długodystansowym'' naokoło boiska piłkarskiego (chyba 4 x 400) zawsze byłem wstawce 10- 14 biegnących chłopaków przedostatni. Za mną był zawsze ten, który księdzem został :-) Zatem patrząc na wyniki i sukcesy Emilki można mieć nadzieję, że ta zawsze uśmiechnięta dziewczyna do klasztoru nie pójdzie :-) A jak mimo wszystko pójdzie (czego Jej nie życzę) , to Waszmość Buszta używając podstępu (niczym Onufry Zagłoba) wyciągnie tę Niewiastę zza klasztornych murów i krat darowując Jej... Nie, nie. To nie będzie szabla i gąsior pitnego miodu staropolskiego To będzie najnowszy model długodystansowych, sportowych butów! I w tych butach Emilka zostanie Mistrzynią Olimpijską, czego Jej z całego serca życzę !

Reklama
Reklama
KOMENTUJECIE
Autor komentarza: IwoweTreść komentarza: Wydatki modernizacyjne poprzedniego Wójta na szkołę z taką liczbą dzieci i z prognozami, że będzie ich jeszcze mniej to nie było rozsądne wydatkowanie pieniędzy, więc już nie chwalcie za to byłego wójta.Data dodania komentarza: 21.01.2026, 18:30Źródło komentarza: Demografia przesądza o losie szkoły w IwowemAutor komentarza: IwoweTreść komentarza: Na pomyśle sie skończy..Data dodania komentarza: 21.01.2026, 17:44Źródło komentarza: Demografia przesądza o losie szkoły w IwowemAutor komentarza: NIe podpisuj się takTreść komentarza: Nie ma żadnych protestów i nie będzie a wiesz dlaczego zwierzaku?? bo jest dialog! Mały byłeś ale popytaj jak likwidował szkołe w brzuskowoli ? może ktoś tu jest i opiszę dokładne tamte działania? Szkoła w Iwowym na 18 uczniów... 18!!!!! czego nie rozumieszData dodania komentarza: 21.01.2026, 17:41Źródło komentarza: Demografia przesądza o losie szkoły w IwowemAutor komentarza: BorowieTreść komentarza: A poprzedniemu wójtowi mieszkańcy Iwowego czy grono nauczycielskie zarzucalo zamiar likwidacji szkoły!! Szczególnie przed wyborami samorządowymi! Gdzie poprzedni wójt szkołę zmodernizował, przyłączył do budowanej sieci kanalizacji sanitarnej, wykonał parkingi i droge wjazdowa do szkoły a następnie ja rozbudowal o nowe sale i stołówkę! Na pewno nie z myślą by ją za chwilę likwidować! Jak widać kto inny ją ostatecznie likwiduje ! Gdzie sa teraz te wszystkie głosy sprzeciwu wśród mieszkańców Iwowego i Lalin czy grona zatrudnionych w tej szkole nauczycieli na decyzje obecnej wojt ?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 16:57Źródło komentarza: Demografia przesądza o losie szkoły w Iwowem
Reklama