Na co dzień 37-letni Łukasz Kołodziejczyk jest właścicielem firmy CDM Samochody w Garwolinie. Ma jednak nietypową umiejętność, którą rozwija od około 30 lat i nie jest związana z motoryzacją. Potrafi za pomocą odpowiedniego ułożenia dłoni wydobywać charakterystyczny ptasi dźwięk.
Wszystko zaczęło się na podwórku
Pierwszy kontakt z nietypowym sposobem wydobywania dźwięku miał w dzieciństwie. – Kolega z mojej ulicy, w ramach zabawy, pokazał mi, że można tak ułożyć dłonie, aby wydobyć charakterystyczny dźwięk. Podchwyciłem temat i samodzielnie zacząłem modyfikować ułożenie dłoni, co wpływało na efekt końcowy - wspomina Łukasz Kołodziejczyk.
Z czasem umiejętność stała się jego małą specjalnością podczas spotkań ze znajomymi. Była jednak traktowana przede wszystkim jako ciekawostka i żart.
Jeden weselny występ uruchomił lawinę
Przez trzy dekady nic nie wskazywało na to, że nietypowe hobby wyjdzie poza grono znajomych. Wszystko zmieniło się podczas niedawnego wesela, na którym Łukasz zaprezentował swój charakterystyczny dźwięk.
Znajomi szybko zaczęli namawiać go do udziału w zawodach. Okazało się bowiem, że są organizowane Mistrzostwa Polski w Naśladowaniu Ptaków, które w tym roku miały swoją trzecią odsłonę.
Znajomi nagrali 30-sekundowy film, który został wysłany jako zgłoszenie. Trzeba było również wskazać, jakiego ptaka naśladuje uczestnik. – Nie wiedziałem, jaki to ptak. Ale okazało się, że to prawdopodobnie będzie puszczyk – mówi.
Z 450 zgłoszeń do 21 finalistów
Po kilku dniach przyszła wiadomość, że zgłoszenie zostało zaakceptowane. Łukasz Kołodziejczyk szybko przekonał się, że spontaniczny pomysł może przerodzić się w całkiem poważną przygodę. Do mistrzostw zgłoszono ponad 450 osób, a do finałowych zmagań w Warszawie zakwalifikowano jedynie 21 uczestników.
11 września w centrum Warszawy każdy z finalistów prezentował swój wcześniej zgłoszony ptasi dźwięk. Zmagania oglądało blisko 10 tysięcy widzów.
Przedsiębiorca z Garwolina wystąpił jako naśladowca puszczyka. Jego charakterystyczny odgłos jest efektem techniki, którą przez lata opracowywał samodzielnie. Ostatecznie nie znalazł się w najlepszej piątce, ale sam udział w finale był dla niego dużym doświadczeniem. Co ciekawe, Łukasz Kołodziejczyk był jedynym finalistą, który do wydobywania dźwięku używał dłoni. To ogranicza liczbę ptaków, które może wiarygodnie naśladować. Nie każdy ptasi głos da się bowiem odtworzyć w ten sposób.
Z mistrzostw do telewizji
Udział w zawodach szybko przyniósł kolejne niespodziewane wydarzenia. Nietypowa umiejętność mieszkańca Garwolina zainteresowała telewizję. Łukasz Kołodziejczyk pojawił się w poniedziałkowym programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie mógł zaprezentować swój talent przed ogólnopolską publicznością.
Jeszcze kilka tygodni wcześniej wszystko było tylko spontanicznym pomysłem znajomych podczas wesela. Nagle pojawiły się mistrzostwa, finał, telewizja i zainteresowanie jego nietypową umiejętnością. – Może przygotuję się bardziej profesjonalnie, bo podszedłem do całej sytuacji na "spontanie". Nawet dla dobrej zabawy mógłbym to powtórzyć – snuje plany.
Łukasz Korycki



Napisz komentarz
Komentarze